środa, 10 września 2014

Przygotowania i obawy.

   Oswajanie moich najbliższych znajomych z Hiszpanią przebiegało sprawnie. Denerwowały mnie jedynie przepełnione uzasadnioną troską pytania "A Ty umiesz hiszpański?". Bilet kupiony, na samolot i na pociąg. Między jednym a drugim wzięłam największy z możliwych czas oczekiwania by się nie przejmować spóźnieniami. Pakowanie odkładałam do dosłownie ostatniej chwili, czego owocem było zapomnienie jednej bardzo ważnej rzeczy. Prawo jazdy zdawałam dwa dni przed odlotem, doszło dwa tygodnie później na hiszpański adres. Prezenty dla mojej rodziny chciałam ograniczyć do minimum, jednak Elli pochwaliła się swoimi i na biegu kupiłam dwie ksiązki o Polsce, flamastry do robienia tatuaży  oraz bańki mydlane (HIT, polecam, od razu można złapać kontakt z dziećmi nawet jeżeli nie porozumiewamy się w ich języku:)). Moje obawy były minimalne, nie do końca zdawałam sobie sprawę jak ten pobyt będzie wyglądać. Do czasu. Gdy wgramoliłam się z dwiema walizkami-jedna pełna moich rzeczy, druga pusta dla mojej siostry, rozsiadłam się wygodnie w przedziale zadzwoniła moja mama ze stosem pytań o to, jak ja własciwie lecę, w jaki sposób zmieniam terminal, czy dworzec jest bezpośrednio przy lotnisku, ile mam czasu. Zezłościłam się, co często się nie zdarza i w dosyć niemiły sposób przerwałam rozmowę. Zaczęłam odpowiadać sama sobie na zadane pytania i w tym momencie ogarnął mnie lekki strach. Świetnie. Na szczęście odebrała mnie z dworca moja siostra, przywitała z otwartymi ramionami pysznym porto, który dodał mi odwagi :). 

   JĘZYK. Potrafiłam po hiszpańsku powiedzieć na prawdę NIC. O mojej nieznajomości przypominałam kilka razy, chciałam się upewnić, że nie będą tego świadomi i nie oświadczą po tygodniu, że to jednak nie to. Zapytałam się mojej "pośredniczki", członka rodziny, czy rodzice potrafią mówić po angielsku, moja hostka miała "zrozumieć kiedy się do niej wolno mówi". Dzieci, błagam, 4 i 6 lat. Dodatkowo na kilka tygodni przed nawiązałam kontakt z mieszkającą 30min ode mnie Czeszką, która chodziła do szkoły dwujęzycznej i zdawała hiszpańską maturę. Świetnie. 

   RODZINA. Bez agencji jechałam kompletnie w ciemno, na pytania o obowiązki otrzymywałam odpowiedź "we will see" i to przeciąganie skajpa, odpowiedzi na mejle w ciągu kilku dni. Trudno, jak umierać w męczarniach to tylko w Hiszpanii, pomyślałam. 

   DZIECI. Nigdy sama z dzieckiem nie byłam, rodzeństwa młodszego nie mam. Koleżanka (pozdrawiam Klaudia) stwierdziła, że nie wyobraża sobie mnie w roli opiekunki.

   DRUGA AU PAIR. Elli miała doświadczenie, perfekcyjny hiszpański, młodsze rodzeństwo i była o rok starsza. Jestem przyzwyczajona do porównywania mojej osoby pod każdym względem do starszych sióstr  i nie robi już to na mnie wrażenia ale tutaj sytuacja była inna. A co, jeśli oświadczą po tygodniu, że to jednak nie to? Byłam też zdziwiona, że miała zostać odebrana z lotniska w Barcelonie. Tłumaczyła mi, że jej rodzina jest w "specjalnej sytuacji". Było mi bardzo miło, że ja miałam przejechać połowę Hiszpanii, nie powiem. 

   Z językiem nie było tak źle. Rodzice musieli przypomnieć sobie naukę ze studiów i po tygodniu mogłam się z nimi normalnie komunikować. Jestem pod wrażaniem jak szybko dzieci się uczą. W drugim miesiącu moglam z nimi nawet porozmawiać, mam ogromną satysfakcję, że tak je nauczyłam! Hości byli świetni a  z dziećmi, cóż. Temat na pewno na osobny post ale to nic takiego, po kilku dniach przywykłam i było dobrze. Do Polski wróciłam ze wszystkimi organami i kończynami plus dodatkowymi kilogramami. Okazało się, że rodzina Elli kompletnie nie zna się z moją rodziną więc uniknęłam porównań. Dodatkowo okazała się być świetną osobą, większość weekendów spędzałam z nią, świetnie się rozumiałyśmy i już planuję odwiedziny w Pradze. I tak, jej sytuacja w rodzinie była dosyć specjalna i nie chciałabym się znaleźć na jej miejscu. Strach jest zupełnie niepotrzebny. Skoro już się zdecydowałam to jakoś będzie. Odpowiedzią zdaje się być skupienie i spięcie pośladków plus wmawianie powtarzanie, że wszystko jest pod kontrolą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz