wtorek, 14 października 2014

Zaragoza, Arguedas.


   W jeden  z pierwszych weekendów pojechałam z Elli do Zaragozy, miasta oddalonego 1,5h drogi od naszej miejscowości liczącego 700 tysięcy mieszkańców. Nie mam żadnych zdjęć. Samo miasto nie zrobiło na mnie większego wrażenia, na początku pojechałyśmy ze stacji do wielkiego centrum handlowego. We dwie nie jesteśmy fankami zakupów jednak musiałyśmy kupić ubrania na zbliżające się fiesty oraz kapelusze na słońce. Gdy zrobilyśmy się głodne kupiłyśmy w sklepie bagietkę i paczkę sera, stało się to naszym popisowym posiłkiem oszczędnościowym i tak wyglądał już zawsze nasz wspólny wyjazdowy lunch. Po zakupach wyruszyłysmy do centrum zobaczyć główną atrakcję turystyczną, katedrę i bazylikę. Są one położone na placu którego wystrój mogę określić jako nieestetyczny. Tego dnia było bardzo gorąco, udałyśmy się na lunch numer dwa do parku. Miałyśmy dwa pociągi, jeden o 19 drugi o 21 ale zgodnie stwierdziłyśmy, że lepszą opcją będzie wcześniejszy powrót. Mimo to sobota była jak najbardziej udana, chociaż obawiałam się naszej relacji świetnie się rozumiałyśmy. W drodze do stacji przypadkowo trafiłyśmy na ruiny rzymskie, niestety trwał remont i nie mogłyśmy dokładnie obejrzeć największej-jak dla mnie atrakcji. Domyślam się, że kompletnie inaczej jest mieszkać w tym mieście, zapewne ma swój klimat czy życie nocne jednak ja nie czułam tam Hiszpanii. Sponiewierane wróciłyśmy do Tudeli i czekałyśmy na Elenę, która była oczywiście spóźniona. Elli jeszcze nie widziała starej części miasta więc przeszłyśmy się wokół wspaniałych budynków uroczymi ulicami. Obie stwierdziłyśmy, że wolimy nasze trzydziestotysięczne miasto. Gdy Elena dotarła odwiozłysmy Elli do jej miescowości, wtedy po raz pierwszy zobaczyłam charakterystycznego, przydrożnego byka Osborne'a, którego potem spotykałam jeszcze wiele razy na różnych drogach. Teraz symbol Hiszpanii, początkowo miał reklamować brandy Veterano. Jej miejscowość zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie. 


W Arguedas znajdują się jaskinie, w których ludzie mieszkali do lat 50 ubiegłego wieku (!!!). Temperatura jest stała wewnątrz bez względu na warunki atmosferyczne. Było to bardzo wygodne dla zamieszkującej ludności



Miejscowość graniczyła z okromną skałą, żałuję, że nie swoich zdjęć. Dom Elli był zaraz obok i gdy go zobaczyłam po raz pierwszy otworzyłam szeroko oczy. Na zdjęciu są nowe zabudowania, te starsze wyglądały niezwykłe jednak nie mogę znaleźć żadnego zdjęcia :(.


Za jaskiniami znajdował się park, którego krajobraz był bardzo suchy. Kręcono tam wiele pustynnych scen filmowych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz