wtorek, 9 grudnia 2014

Wakacje na wakacjach, Madryt i Cambrills część I.

    Pod koniec czerwca zaczęły się moje szkolne wakacje, na dwa dni przed zakończeniem roku byłam już w Hiszpanii. Wakacje. Miałam najpiękniejsze lato w swojej osiemnastoletniej historii. Chciałam przeznaczyć jeden weekend na odwiedzenie Madrytu, umówiłam się wstępnie z Eliską, która miała w mieście kolegę, który mógł zapewnić nam nocleg. Super. W między czasie okazało się, że nie może ona jechać w weekend, w który się umówiłyśmy, ja nie mogłam następnego, bo wraz z rodziną miałąm jechać na wakacje do Katalonii. Już miałam rezerwować hostel w Madrycie lecz moi host rodzice bardzo obawiali się mojej samotnej podróży i w 15 minut Eduardo zdecydował, że z Madrytu pojadę pociągiem do Tarragony skąd odbiorą mnie dzień po ich przyjeździe. Byłam zadowolona z takiego rozwiązania, bo a) nie traciłam pieniędzy na nocleg b) miałam darmowego przewodnika :). 
   W sobotę wyjechałyśmy autobusem autobusem do Madrytu, z dworca odebrał nas niebieski, śmierdzący fajkami jaguar. Miło było po dniach na przedmieściach 30 tysięcznego miasteczka oglądać zza okna ulice stolicy 48 milionowego państwa. Na początku byłam trochę zdenerwowana, bo moi towarzysze rozmawiali po hiszpańsku. Po zdecydowanej interwencji zmienili na stałe język na angielski. Całe popołudnie zwiedzaliśmy turystyczne punkty, potem w ramach oszczędności nie wyszliśmy na miasto, kupiliśmy rum i spędziliśmy bardzo przyjemny wieczór. Eliska już o 11 jechała do domu, my udaliśmy się w inną część Madrytu na dalsze zwiedzanie. Zdjęć mam tradycyjnie mało, bo fotograf ze mnie żaden, jeżeli będę chciała przypomnieć sobie ulice Madrytu, wygoogluję to :D. 

Nie wiem o co chodzi, ale zrobię sobie zdjęcie, bo dużo osób robi.



Pablo był fanem komunizmu.

To był też ostatni raz, kiedy widziałam się z Eliską, bo gdy ja wracałam z wakacji, ona wyjeżdżała. Ja zachwycałam się krecikiem jeszcze przed wyjazdem, pokazała mi swój prezent dla dzieci, które nie były z niego zadowolone. Postanowiła mnie uszczęśliwić i zabrała niewdzięcznym dzieciom. Teraz śpi razem ze mną.


2 komentarze:

  1. "Nie wiem o co chodzi, ale zrobię sobie zdjęcie, bo dużo osób robi."

    Rozbroiłaś mnie tym tekstem :D Na prawdę nie wiedziałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha wiedziałam! Pablo zapytał się mnie, czy chcę iść do najczęściej odwiedzanego muzeum w Madrycie, zapytał mnie, czy przypuszczam które to może być. Gdy okazało się, że to muzeum (?) Realu Madryt przy stadionie złapałam się za głowę :P. Pablo jest fanem Barcelony więc oboje mieliśmy ubaw z zamieszania związanego z budynkiem i resztą.

      Usuń