środa, 23 grudnia 2015

Relacje z host rodzina i Święta.

   Słucham radia złote przeboje i słucham rozmów prezenterów o karpiu, Wigilii, kolędach i wszystkim co wydarzy się jutro wieczorem. Dla mnie pojutrze, bo wciaż jest wtorek gdy to piszę. W czwartek obudzę się, w radiu będa lecieć kolędy nie christmas songs a w Polsce będzie kolacja ze stołem pełnym pysznego jedzenia. Decydujac się na ten wyjazd wiedziałam, że spędzę tutaj Święta  więc nie spodziewałam się wielkiego homesick. Niestety gdy pomyślę, że w moim domu brakuje łacznie ze mna trzech osób to jest mi trochę przykro. W tym roku zamiast pierogów będa holenderskie krakersy czyli Święta z Wiatrakami hehe. Jak układa się z moimi Daczmi po pół roku?

   Nasza relacje oceniam na poprawna. Przyjechałam bez oczekiwań, pierwsze dwa tygodnie wydawały się być idealne, dwa trudne miesiace z ośmiolatkiem i wzajemne poznawanie z hostka, bo z hostem to relacji nie mam mimo wszystko wiem, że równy z niego gość :D. Jak każda au pair przybywajaca do Stanów otrzymałam opracowane zasady panujace w domu, oczekiwania. Wszystko jest ode mnie egzekwowane. Na poczatku denerwowałam się na każdy 'vacuum the floor'. Czułam się jak 1.Sprzataczka 2.Osoba, która jest na tyle głupia, że nie potrafi przetrworzyć polecenia odnośnie odkurzania podłogi. Starałam się zrozumieć myślenie mojej hostki, która 1.Pracuje w korporacji na stanowisku menagerskim więc jest przyzwyczajona do takiego sterowania ludźmi. 2.Poprzednia au pair była na tyle nierozgarnięta, że potrzebowała specjalnych instrukcji do odkurzania podłogi. Miałam też w zwiazku z obowiazkami domowymi na poczatku jedna przykra sytuacje po której bardzo zdystansowałam się do nich i zrozumiałam, że program au pair in US działa w ten sposób. Zdystansowanie się do tych notek zajęło mi trochę czasu. Nie ma sensu pisanie o zmianie schedule z dnia na dzień i reszcie codziennych frustracji, bo wiele zostało już napisane (np. tu-mistrzowskie podsumowanie :P). Przesadzam? Stwarzam problemy? Chciałabym mieć normalna relacje jako "członek rodziny". W Hiszpanii nie miałam rozpisanych żadnych poleceń a starałam się jak mogłam, by pomóc moim host rodzicom. 

   Święta ksiażeczka. Nie wytrzymałam tamtego razu i napisałam okejkę przy wytarciu stołu, dzień później napisała mi fajki przy każdym z zadań specjalnych a ja dopisałam na różowo odkurzanie, które nie zostało odnotowane przez biała rękawiczkę. Dodam, że w domu nie jest porzadek a beze mnie byłby totalny chaos.

   Z drugiej strony podtrzymuję, że sa oni świetnymi rodzicami (tylko coś z tym pierwszym nie do końca poszło z planem lol) co przekłada się też na nasza współpracę. Nie pracuję gdy rodzice sa wokół dzieci, bo oni zwyczajnie lubia z nimi być, angażuja się w ich życie i sa normalni, żadnych przegięć typu niedorzeczne zakazy czytania komiksów z superbohaterami. Dostaje od nich mnóstwo prywatności (chwała za oddzielne wejście do domu). Sa też fajnymi, madrymi ludźmi i mam do nich duży szacunek. Niestety, nie jestem ich koleżanka a aupairka. Myślę, że dziewczyny które doświadczyły tej profesji w Stanach zrozumieja mnie w stu procentach a reszcie (mojej najstarszej siostrze na przykład) przybliżę pracę tutaj :P.

   Bardzo ładna choinka. 

   Zamówili mi skarpetę, to było bardzo miłe! Mam obawy co do Świat, bo mogę czuć się jak piate koło u wozu. Może będzie fajnie...


   26 grudnia jedziemy do Park City w Utah na narty. To znaczy ja co najwyżej na sanki i lepienie bałwana z dwulatka. Sylwester bedzie po raz pierwszy niezapomniany. 

sobota, 19 grudnia 2015

Odwiedziny siostry!

      W zeszły piatek na plac zabaw gdzie byłam razem z trójka dzieci przyjechała moja siostra Ola  Tego dnia padałam na stół, bo spędziłam z dziećmi cały dzień. Mimo to następnego dnia wyruszyłyśmy na intensywne zwiedzanie. Ola była w San Francisco dwa i pół roku temu i podczas tego pobytu została okradziona, była bezdomna i miała policyjna "kontrolę". Człowiek przypał. 

Setne zdjęcie Golden Gate:
Co tu mamy w tle?
 My i most:
 O, jeszcze jedno!
 Poznajecie?

Gdzie jest most?

   Z bliska betonowy kloc. Mimo wszystko lubię ten budynek, bo dzięki niemu panorama miasta jest rozpoznawalna.

Tutaj ślicznie wyszłam:
 Impreza!

   W ramach wytłumaczenia-nie spędziłyśmy dwóch dni pod Golden Gate tylko nie wzięłam karty do aparatu a ona zmarnowała baterię na youtube. Do zobaczenia za pół roku Ola! Niestety wymiana się skończyła, Ola w styczniu wraca do Polski i chociaż nie dzwoniłyśmy do siebie codziennie to miło było mieć świadomość, że bliska osoba jest na tym samym kontynencie z dwugodzinna a nie dziewięcio różnica czasu. 
   Polecam film Brooklyn. Przez cały seans przechodziły po mnie ciarki. Trailer:


czwartek, 10 grudnia 2015

NOWY MEKSYK

   Do Nowego Meksyku jedziesz? Przecież tam nic nie ma! To samo słyszałam, gdy leciałam do Teksasu a teraz zdziwienie było jeszcze większe. Kocham Południe i jeżeli miałabym mieszkać gdzieś w przeciagu drugiego półrocza wybrałabym jeden z tych stanów, gdzie Ameryka jest na sterydach (gdzieś zaczytane ;D). To był mój pierwszy pomysł na sierpniowa wyprawę i dobrze, że złożyło się tak jak się złożyło, bo wtedy byłabym zdana sama na siebie a bez samochodu nie za bardzo jest co ogladać. Planu na te dni większego nie miałam. Zatrzymałam się u kolegi w Albaquerque. Każdego dnia wsiadaliśmy do samochodu i ruszaliśmy przed siebie z muzyka country.
   Nowy Meksyk krajobrazem przypominał mi to, co ludzie opowiadaja o górzystym Kolorado. Stylem życia-Teksas level niżej.

Takie widoki z balkonu. Zapomniałam, jak to jest budzić się ze światłem wpadajacym do pokoju mieszkajac pół roku w garażu lol.

 Centrum Albaquerque:

 Route 66 przebiega przez stan.
 Motel z Breaking Bad:

   No to w drogę! Uwielbiam ta przestrzeń i wolność, jaka można poczuć.





   Santa Fe:




 Szacun za lokalne browary!




























  Łazienka i pokój wysprzatane, to może oznaczać jedno: gość jutro! :D 

poniedziałek, 30 listopada 2015

Niech listopad wreszcie się skończy!

   Poprzedni post skasowałam bo był to łzawy nieposkładany dramat pełen wulgaryzmów. Dopadła mnie rutyna, nieprzyjemny wypadek, dni krótsze i same negatywne wiadomości spływajace do mnie. Zaczęła nawet wyrastać bolaca ósemka, w sumie to trzy na raz, bo jak coś ma się pieprzyć to wszystko na raz! Dwa tygodnie temu w sobotę miałam skakać ze spadochronem. Wstałam przed siódma i dostałam wiadomość, która rozdarła moje serce. Nie można przygotować się na śmierć. Wciaż jest dla mnie ta wiadomość dziwnym urojeniem i nie mogę pogodzić się z tym, dla mnie to nadal nierealne.
   Za godzinę już będzie grudzień, trzy ostatnie miesiace minęły w pracowniczej rutynie  a teraz grafik stanie się rozkopany przez imprezy świateczne, świetnie. Mimo to jestem podekscytowana na ten miesiac-w następny weekend odwiedza mnie siostra, przyjeżdża kolega, Święta z host rodzina-mam bardzo mieszane uczucia i wyjazd do Utah na narty z nimi brrr zimno. Jeżeli ktoś mieszka w Salt Lake City niech się odezwie! Zaczynam też organizować swoja przyszłość po programie dlatego obiecuję starać się z uroków beztroskiego życia. Dla mnie 1 grudnia to też poł roku w Stanach. Wstawiam zdjęcia najwspanialszego San Francisco z bardzo dawna, nie miałam okazji opublikować a sa w lepszej niż normalnie jakości.














   

czwartek, 5 listopada 2015

Czas upływa a ja się bawię. Halloween i typowa sobota.

   Napisałam piękny post i się skasował. Moja motywacja podupadła ale w czasie mojej ostatniej niepisanej przerwy przejrzałam wszystko od poczatku i byłam z sebie bardzo zadowolona, że udało mi się pisać regularnie. Każdy wpis przywoływał masę wspomnień i emocji. Widzę, jak dużo zmienia się w mojej głowie. Minęło mi też 5 miesięcy i choć wcześniej nie byłam w gronie osób-"jak ten czas szybko leci" to mam jedno wielkie WOW na to ile przeżyłam tutaj. Dwa lata temu czytałam blogi, fora i miałam w głowie te marzenia o byciu au pair a teraz jestem tutaj pośrodku programu i czuję się dobrze. Bywa ciężko z trójka dzieci ale byłam na to przygotowana. Poza praca czuję się swobodnie i beztrosko. Staram się korzystać z każdej chwili, bo niedługo nałożę na siebie obowiazki i znowu będzie fajnie, będzie dużo się dziać i ruszę z miejsca ale jestem pewna, że z ogromna tęksnota będę wspominać aktualne dni chociaż czasem mam ochotę rzucić wszystko i jechać na lotnisku. Z takiej codzienności to ciężki tydzień za mna, bo dzieci z jakiegoś powodu zamiast o 3 kończyły o 12:30 a jutro zaczynam dodatkowo wcześniej. Moja dwulatka trzyma mnie w pionie. Jedno ajlowju i przepadam!
   Obchodziłam pierwsze Halloween i było fajnie. Chciałam być kowbojka (ach ten Teksas...) ale okazało się to być zbyt kosztownym przedsięwzięciem dlatego wybrałam opcję za 9 dolarów (silikon-6 krew-3) i tutorial z YT (dziękuję ania <3).  Efekt był świetny, lepszy niż na zdjęciach! W nocy na ulicy czy w barze wygladałam strasznie. Wiele ludzi mi to mówiło i to się potwierdziło, że w Halloween większość osób nie jest straszna a po prostu się przebiera w stroje, dziewczyny obowiazkowo w wersji seksi a że ja nikomu nie muszę udowadniać jak piękna jestem oraz zainteresowanie moja osoba przychodzi innym naturalnie to obyło się bez seksi kowbojki :D.  Na poczatek poszłam do Castro i tu niestety się trochę zawiodłam, bo liczyłam na zamknięta ulicę tak jak było na Pride. Moje ulubione kostiumy to półka i frytki. Tak, kobieta przebrała się za półkę hahahaha, Potem poszłam do ulubionego baru, który cały rok ma mroczna atmosferę a że miałam trochę popsuty przez kogoś humor postanowiłam wrócić wcześniej do domu. Szłam na autobus i tak się spodobałam jakimś ludziom przed domem, że zaprosili mnie do środka na imprezę. Mnóstwo ludzi na ulicy tylko ja taka wspaniała. Niestety wszyscy byli zbyt pijani i zjarani więc szybko się zmyłam. 

 Co do ran do rada: jeżeli ma się czas, to polecam dawkować krew nawet 5 razy po trochu. Wchłania się stopniowo i wyglada naturalnie. Na zdjęciach po drugiej warstwie, dokładałam jeszcze trochę.


Dowód na to, że straszyłam:

   Znalazłam też zachowana historię ze snapchat z jednej soboty. Tak właśnie lubię odpoczywać.