czwartek, 15 stycznia 2015

Au pair w Hiszpanii, podsumowanie.

   Zadziwiające jest, jak dużo czasu minęło od mojego powrotu z Hiszpanii a ja nadal potrafię ze szczegółami zdawać relację, godzinami opisywać zdjęcia i filmiki. Wkręciłam się też całkowicie w moją polską, szkolną rzeczywistość i czasami trudno mi uwierzyć w to, że te dwa miesiące były prawdziwe. Oczywiście te dobre chwile, których miałam pod dostatkiem z czasem coraz bardziej przykrywają te przykre i trudne. 
   Czy wróciłabym do mojej rodziny? Nie. Jeżeli ktoś miał okazję przeczytać poprzednie posty może być zdziwiony, bo nie ograniczałam moich zachwytów nad hostami, znajomymi, imprezami, pogodą. Dwa razy nie wchodzi się do tej samej wody/rzeki. Zachowanie ludzi się zmienia, moja rodzina miała też jedną nieprzyjemną sytuację w ostatnich miesiącach co znacznie mogło wpłynąć na sposób wychowania dzieci. Chociaż dostawałam ogromną ilość zaufania i miałam pełną wolność po pracy dużo czasu spędzałam z rodziną, bo a)mój hiszpański mnie ograniczał b)lubiłam swoją rodzinę :). Lokalizacja. Swoją wieś też lubiłam ale ile można? Jestem niesamowicie szczęśliwa, że miałam możliwość poznania kultury Navarry, niezwykle interesującej prowincji, byłam na corridzie i chodziłam z czerwoną chustą. Było fajnie, ale dwa miesiące były wystarczające. Chętnie poznałabym południe Hiszpanii. 
   Wylatując byłam przygotowana, uwierzcie na każdy scenariusz. Myślę, że też z powodu moich niskich oczekiwań zostałam tak bardzo pozytywnie zaskoczona. Naprawdę, dostałam więcej niż mogłabym się spodziewać.Stałam się jakieś 300% bardziej pewna swoich możliwości, jestem jeszcze bardziej śmiała. 


   Wyjeżdżając mamy pewne obawy: czy rodzina okaże się perfect? Czy bez agencji jest bezpiecznie? Jak poradzę sobie ze słabym językiem? A co, jeśli mi nie wyjdzie? Nic się nie stanie nawet, jeśli wyjazd będzie totalną klapą. Nie można zapomnieć o jakiś skrajnych, patologicznych przypadkach ale myślę, że jedną z opcji jest po prostu świadomość, że program au pair nie jest dla mnie. Jeżeli byś nie spróbował, mógłbyś długo zastanawiać się co by było, gdyby. Musi to być paskudne uczucie. 
   Jestem też z zadowolona, że opisałam zarys moich przeżyć tutaj. Miło jest wracać myślami do lipca 2014 roku. 

5 komentarzy:

  1. Ja też chcę spróbować właśnie dlatego że nie chcę potem żałować że dałam takiej okazji uciec.
    Jesli można wiedzieć dlaczego AP nie jest dla ciebie :) ?
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AP nie w tej rodzince, teraz aplikuję do Stanów, jestem ogromną fanką tego programu chociaż ma sporo wad ale największą dla mnie jest ograniczenie prywatności i uzależnienie od rodziny. I tak jestem podekscytowana Stanami! :D

      Usuń
    2. Ah rozumiem, myślałam że stwierdziłaś że cała idea nie jest dla ciebie :)
      Tak? Ja też :) w jakiej agencji jesteś?

      Usuń
    3. APiA, z tego co widzę Ty też. Mam nadzieję, ze dokonałam słusznego wyboru chociaż przez moją konsultantkę bardzo się zniechęciłam.

      Usuń
  2. wygórowane oczekiwania to powód wielu zawodów, ja wyjeżdżając najbardziej chciałam... wyjechać, nie miałam nic do stracenia - zyskałam baaaaaaardzo wiele :)

    OdpowiedzUsuń