środa, 28 stycznia 2015

Stany, Hiszpania a może Londyn?

   Gdy rok temu śledziłam wszystkie blogi o tematyce au pair, bardzo ekscytowałam się opisywaniem procesu aplikacyjnego, byłam na bieżąco z matchami i żyłam razem z każdą wylatującą dziewczyną. Jednocześnie rozmyślałam jak to będzie kiedy przyjdzie moja kolej, moje pisanie listu i  robienie filmiku. Gdyby było to możliwe to najlepiej otworzyłabym room na 1,5 roku wcześniej xD. USA, USA, USA., au pair, au pair, au pair. Potem przyszła Hiszpania w której totalnie się zauroczyłam, przyszła też szkoła, klasa maturalna. I jest koniec stycznia, według moich planów za cztery miesiące powinnam siedzieć w samolocie do NYC. Tylko gdzie mój zapał?
   Mam dostępny room dla rodzin od około dwóch tygodni, do tej pory żadna rodzina się nie zgłosiła, a ja nie rozpaczam z tego powodu. Po pierwsze wiem, że nie ma co panikować, po drugie, no właśnie, wcale się teraz przy Stanach nie upieram. Wpływ miała na to procedura aplikacyjna którą na pewno opiszę, może to ona odebrała mi cały zeszłoroczny zapał? Chciałabym wyjechać jak najszybciej, najlepiej na początku czerwca. Mam zamiar wrócić na studia w Polsce, z tyłu głowy mam też Londyn ale po to biorę gap year by wszystko przemyśleć. Jeśli dodając travel month wróciłabym w lipcu to byłoby idealnie, mogłabym nawet wyjechać do Hiszpanii jako au pair albo gdzieś po konkretne pieniądze. To jest moje gdybanie i scenariusz który mam głowie ale wiem, że planować to ja mogę a po drodze może spotkać mnie wiele dobrego i złego, na co nie mam wpływu. Chcę, żeby tak się działo, przynajmniej nie będzie nudno.  
   Wracając do moich aktualnych założeń, to czekam na perfect match w Stanach do moich wakacji, wtedy też założę konto na aupair-world i będę szukać jednoczęsnie ofert w Hiszpanii. Obiecuję sobie, że nie oszaleję i nie będę rzucać się w czasie mojego dead line na rodzinę z piątką dzieci z Nebraski. Moja ciekawość zobaczenia USA jest duża ale nie będę robić niczego na siłę. Trzymam się ulubionej przeze mnie ostatnimi czasy zasady, żeby nie mieć wygórowanych oczekiwań a najlepiej nie posiadać ich wcale. Przynajmniej można się pozbyć paskudnego uczucia jakim jest  rozczarowanie.
   
Wczoraj znalazłam:


3 komentarze:

  1. Nie ma co się martwić, trzeba być cierpliwym.:) Znam osoby, które czekały miesiąc na pierwszy match.
    Trzymam mocno kciuki i dodaje do obserwowanych!:) Niedługo ruszam z moim blogiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, w końcu tyle już czekałam to poczekam jeszcze trochę :P. Czekam na jakiś post u Ciebie :D

      Usuń
  2. Bardzo mądrze napisane, trzymam za Ciebie kciuki! Stany to cudowna sprawa, ale tak jak mówisz trzeba być przygotowanym na wszystko, a wygórowane oczekiwania mogą pogorszyć sytuację. A Hiszpania to przecież tak samo cudowny kraj!!!!

    OdpowiedzUsuń