piątek, 13 lutego 2015

Procedura aplikacyjna: APiA kontra Cultural Care.

     Wybrałam agencję Au Pair in America bo ma piękne różowe ulotki. Żart.
  Wybrałam agencję Au Pair in America bo w czasie mojego największego zainteresowania programem, w czasie śledzenia innych blogów była to agencja popularna i wiele osób zestawiało ją z Cultural Care bardzo pozytywnie. Moja siostra była z CC i radziła zapisać się do APiA. Już w lipcu postanowiłam zgłosić się, bo chciałam sprawnie pobrać referencje z Hiszpanii. Pamiętam, że pisałam nawet do APC ale zdecydowałam się ostatecznie na APiA. Na odpowiedź na mejla czekałam około dwóch dni, okej, wtedy nawet nie wzbudzało to moich podejrzeń, w końcu do mojego planowanego wyjazdu pozostało 11 miesięcy. We wrześniu uzupełniłam całą aplikację i próbowałam umówić się na spotkanie. Próbowałam. Wysłałam w ciągu dwóch tygodni jakieś trzy mejle, żaden bez odpowiedzi, w końcu zdecydowałam się trochę onieśmielona zadzwonić. Telefon odebrała kobieta tłumacząc się, że w była w szpitalu, ma problemy zdrowotne, przeprasza i skontaktuje się ze mną. Jako, że nie jestem upierdliwa plus staram się być wyrozumiała, czekałam na kontakt. Nadal było 9 miesięcy do mojego planowanego wylotu. Po jakimś tygodniu, 14 października umówiłyśmy się na interview, które poszło sprawnie, konsultantka okazała się być bardzo miłą kobietą w zaawansowanej ciąży. Miałam dosłać jeszcze jeden dokument, który wstawiłam dwa dni później. I tutaj kontakt się urwał. Pamiętam słowa mojej mamy "Jak ona w ciązy jest to przecież nie będzie myślała o Tobie". Przez dwa miesiące wysłałam trochę wiadomości, siostra mnie ochrzaniła, że nic z tym nie robię i zadzwoniłam. Dzwoniłam jakieś 5 razy w ciągu jednego dnia, bez odbioru. Następnego dnia dostałam wiadomość sms z przeprosinami i obietnicą, że aplikacja zostanie wysłana w ciągu najbliższych dni. Tak się też stało. Tutaj popełniłam duży błąd bo mogłam po prostu zadzwonić do głównego biura w Warszawie i oni na pewno ruszyliby sprawą. Mną kierowało jakieś przekonanie, z któremu teraz sama się dziwię: nie chciałam robić problemu miłej Pani konsultantce. Dodatkowo wiedziałam, że pisała ona też notatki na temat mojej osoby i pomyślałam, że może coś złośliwie napisać. Tak, byłam głupia. 
     Po kilku dniach roboczych dostałam telefon z Warszawy, miałam dosłać kartę szczepień. Potem zostałam wysłana do Londynu, gdzie była długa przerwa świąteczna i dopiero po Nowym Roku miałam być rozpatrzona. Dostałam zlecenie na kolejne, kosmetyczne poprawki, wymieniłam kilka wiadomości. Wysłałam wiadomość do biura w Londynie o mojej przedłużającej się aplikacji i już bez odpowiedzi, następnego dnia miałam otwarty room. Następnego dnia zadzwoniła do mnie polska przedstawicielka z Warszawy, że jedne referencje są niepotwierdzone i to blokuje dostęp do mojej aplikacji. Byłam nieźle zdezorientowana, bo dostałam czytelna informacje, że moja aplikacja jest już w obiegu. Tego samego dnia referencje zostały potwierdzone.
    Nie uważam, że ta agencja jest zła i trzeba od niej uciekać. W tym całym przedłużaniu jest też trochę mojej winy bo mój sztuczny altruizm w niczym nie pomagał ale na forum dla au pair na facebooku wywiązała się raz duża rozmowa w której mnóstwo było narzekań na konsultantów, więc coś w tym jest.

Okej teraz Cultural Care:
   Miałam w głowie zgłoszenie się do jeszcze jakiejś agencji gdy moja aplikacja w APiA stała w miejscu. Niestety wiązało się to z wycieczką do Warszawy a nie bardzo chciało mi się jechac. W ostatnią środę, spontanicznie na godzinę przed zamknięciem biura zadzowniłam i chciałam umówic się na spotkanie, bo od czwartku do niedzieli miałam byc w stolicy. Jeszcze tego samego dnia uzupełniłam częśc aplikacji, która okazała się byc bardziej upierdliwa niż ta z APiA :P. Całe szczęście list, filmik miałam gotowe więc próbowałam załatwic szybko referencje. W Cultural Care referent może wypełnic formularz online więc nie było większych kombinacji z hiszpańskimi papierami. Room został otworzony we wtorek wieczorem i tego samego dnia miałam match z Kalifornii :D. Cztery dni robocze, nieźle.

Edycja:
Już jestem po perfect matchu. W CC moja trzecia rodzina okazała się być tą odpowiednią. Dodam, że nie miałam roomu pustego dłużej niż przez 2-3 godziny, w APiA raz miałam dwie rodziny na profilu a teraz od 2,5tygodnia była cisza. 

5 komentarzy:

  1. Łał CC działa ekspresowo gdyby nie to że koszty są trochę większe i można mieć tylko jedną familię na profilu to sama zastanawiałabym się nad tą agencją :)
    No ale wybrałam APiA nie jest źle.. Ale z tymi konsultantkami, staram się być wyrozumiała bo rozumiem że wiele dziewczyn studiuje i wg. Ale nie powiem że nie czasami czekanie na maila trochę mnie wpieniało :)
    4DNI! Bardzo nieźle ja już czekam na otwarcie tydzień, zobaczymy ile jeszcze ( mowa o APiA )

    ps. a ty w końcu przy kim zostałaś CC czy APiA :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem teraz w obu naraz :P Powiedziałam otwarcie na interview w CC że jestem w APiA.
      Tak,to największa wada CC że jest jedna rodzina na profilu, teraz mam np dwie z APiA.

      Usuń
  2. W APIA rodziny najczesciej sa ze wschodniego wybrzeza gdzie znajduje sie ich siedziba wiec w NY, CT, NJ agencja jest bardzo popularna ;]

    trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń