niedziela, 1 lutego 2015

Włochy: Riccione i San Marino.

   W październiku moja siostra Ola wpadła na wspaniały pomysł odwiedzenia jej najlepszej koleżanki, którą poznała w USA gdy była au pair. Miał to być ich trzeci spędzony Sylwester razem: na pierwszy, dwa lata temu Ola pojechała do host rodziny Eleny, rok temu Elena odwiedziła Olę a w tym to Ola odwiedzała Elenę :D. Jeżeli moja siostra dostanie się na wymianę uczelnianą do Stanów, Elena obiecała odwiedzić ją ponownie w Stanach. Zobaczymy, co czas przyniesie. 
   26 grudnia wieczorem wyruszyłyśmy pociągiem, następnego dnia poszłyśmy na zakupy, to znaczy ja nosiłam Oli kurtkę  a ona biegała między wieszakami. Wieczorem byłyśmy w teatrze na wejściówce-polecam, 30zł a złapałyśmy dwa wolne miejsca z przodu. Bardzo cieszyłam się na wyjazd, nie spodziewałam się, że po styczniowej Lizbonie, Hiszpanii i listopadowej Pradze odwiedzę jeszcze Włochy w tym samym roku! Następnego dnia rano wyleciałyśmy do Medialonu by przesiąść się w pociąg, który w 3 godziny dowiózł nas do Rimini skąd zostałyśmy odebrane. Poznałyśmy przesympatyczną mamę i siostrę. Zjadłam swoją pierwszą, prawdziwą włoską pizzę. Pycha! Lekko zmęczone odwiedziłyśmy centrum, które w wakacje jest pełne turystów. Elena nazwała swoją miejscowość "Miami Włoch". Z jej opowiadań wynika, że pobliskie Rimini, choć większe nie ma takiego klimatu jak Riccione. W Rimini byłam tylko jednego wieczoru, nie mam nawet żadnego zdjęcia. Nie urzekło mnie kompletnie.
    Rodzina Eleny była przecudowna, jedliśmy razem pyszne włoskie posiłki przygotowane przez jej mamę. Tata próbował rozmawiać z nami w present english :D. Gdy Elena była w Stanach, zrobili jej niespodziankę i ją odwiedzili-zadzwonili pewnego dnia żeby wyszła przed dom i tam na nią czekali. Na koniec programu spotkali się jeszcze raz w Ekwadorze. Naprawdę świetni ludzie!





 Cos nie wyszło :P





   Trzeciego dnia padła propozycja odwiedzenia San Marino. Bardzo spodobał mi się ten pomysł. Wjeżdżałyśmy wyżej i wyżej, po chwili zaczął pojawiać się śnieg. Dużo śniegu.











A na koniec Święta w korpo ;D

4 komentarze:

  1. wow super! zazdroszcze Sylwestra we Włoszech! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Włoska pizza... Zazdroszczę bo uwielbiam!:))
    Super zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie Twoja siostra była w USA? miała fajną rodzinkę?:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod Bostonem, rodzina była spoko ale bez szału :P.

      Usuń