czwartek, 23 kwietnia 2015

A po co Ci ta Ameryka?

   Jutro dostanę świadectwo ukończenia liceum, będę mogła we wszystkich ankietach wpisać w rubryce wykształcenie: średnie. Świetnie. To, że nie pójdę na studiach zaraz po liceum miałam w planie gdy szkołę zaczynałam. W trzeciej klasie zaczynały się pytania co ze studiami, gdzie idziesz i dlaczego nie na lekarski, pewnie tak mówisz bo boisz się, że się nie dostaniesz. Gdy teraz już oficjalnie ogłaszam, że lecę do Stanów na rok a studia nie zając, widzę w oczach moich rówieśników pewnego rodzaju politowanie, może niedowierzanie. Ale jak to? Moja klasa jest bardzo dobra i ambitna, 1/3 będzie studiować medycynę, te osoby które się nie dostaną pójdą na kierunki około medyczne. Bardzo im wszystkim kibicuję, tylko dlaczego mimo ich (w większości) niezaprzeczalnej inteligencji nie potrafią otworzyć się i zrozumieć, że to nie mój brak ambicji kieruje mnie do roku przerwy? Nie to, żeby w jakikolwiek sposób mnie te wymowne spojrzenia ruszały od środka, bo  niczego nie jestem w tym momencie bardziej pewna niż słuszności gap year w moim przypadku. Mam 18 lat, dziewczyny starsze na pewno więcej się nasłuchają, jeżeli żyją w podobnym środowisku. Współczuję. Nie dziewczynom a wszystkim, którzy wiedzą co jest dla nich najlepsze.
   Jestem niesamowicie podekscytowana tym rokiem przerwy. Stany, mam nadzieję na rok a potem... Jestem podekscytowana podróżami, które mnie czekają, ludźmi, których poznam i innymi doznaniami których w tym momencie nawet się nie spodziewam. W tym momencie jestem też ukierunkowana i w kilkudziesięciu procentach wiem, jakie studia i gdzie wybiorę a ten rok może mnie utwierdzić w przekonaniu, czy na pewno chcę wybrać tę drogę.


środa, 15 kwietnia 2015

Moja siostra, au pair 2012/2013.

   Moja siostra Ola po raz pierwszy wyjechała jako au pair do rodziny niedaleko Londynu po drugiej liceum. Niestety jej przygoda nie trwała długo, bo samotny host ojciec oczekiwał od niej nie tylko opieki nad dziećmi. Mimo to Ola postanowiła wyjechać ponownie tym razem z agencją Cultural Care do Stanów. Z tego co pamiętam miała zamiar nawiązać współpracę z APiA ale spotkanie informacyjne w konkurencyjnej agencji przekonało ją do zmiany decyzji. Przeżywałam jej wyjazd mocno. 11 czerwca odwieźliśmy z rodzicami Olę na lotnisko i tak zaczęła się jej roczna przygoda niedaleko Bostonu.
   Wyjechała na rok i wróciła na studia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W czasie ostatnich wakacji pracowała w Londynie jako barmanka/kelnerka by zarobić pieniądze na kolejny wyjazd do Stanów-tym razem w sierpniu rozpoczyna semestr na uniwersytecie w Chicago! Przed rozpoczęciem nauki ma zamiar odwiedzić znajomych w Nowym Jorku i Bostonie, potem pewnie wprosi się do mnie, ja też planuję odwiedziny. Do zobaczenia! :D














RODZINA: Host mama pracująca w domu, host tata w Bostonie, chłopiec 6 i dziewczynka 4. Mieli aupair przez dwa lata z Niemiec, potem Polkę, która przedłużyła rok w San Francisco. Warunki mieszkalne w porządku ale bez szału. Host mama trzymała się 45 godzinnego tygodnia i dopisywała godziny nawet gdy opieka nie była potrzebna. Rodzina była z niej bardzo zadowolona a Ola mająca wszystkie referencje fałszywe świetnie radziła sobie z dziećmi.

ZNAJOMI: trzymała się z aupairs z Ameryki Południowej a później do grona jej BFF doszła Elena z Włoch u której spędziłyśmy Sylwestra-wpis tutaj. Poza nimi znała sporo miejscowych osób i zdobyła znajomych na couchsurfingu (dzięki czemu będę miała zapewnione noclegi :D).

KURS: chciała iść na tematyczny związany z ekonomią ale nie mogła. Uczęszczała na kurs angielskiego i historii na Harvard Extension School, który kosztował 1000$


PODRÓŻE: trzy razy NYC, Maine, Waszyngton, Chicago, Cancum (Meksyk), Kalifornia(LA, SF, LV, Wielki Kanion), narty Vermont, Huston, New Hampshire, dużo miejsc w Massachusetts, które według niej ma wiele do zaoferowania.

PRZYTYŁA?: nie znam liczb ale z tego co pamiętam, to chyba na początku przytyła a w ostatnich miesiącach przeszła na dietę wegańską i sporo schudła więc wyszło na zero. 

BOSTON: Ola bardzo chwali miasto, chociaż narzekała na restrykcyjne przestrzeganie prohibicji.


IMPREZY UNDER21: Znam moją siostrę 18 lat i wiem, że lubi się zabawić. Jak wyżej napisałam poszaleć w Bostonie nie mogła ale dla chcącego nic trudnego. Nadrabiała domówkami, potem wyrobiła fake ID i próbowała szczęścia tu i tam. Miała kilka śmiesznych/niebezpiecznych historii związanych z imprezami. Nie piszę tego w celu pochwały takiego zachowania. Obserwując forum au pair niektóre dziewczyny podają mój ulubiony powód "nie wyjeżdżaj/wyjeżdżam po maturze, bo nie będziesz /będę się bawić". Na prawdę można też imprezować a jeśli ktoś stawia imprezy na pierwszym miejscu, to niech może rzeczywiście poczeka do 21. Moja troskliwa siostra dbała o moje rozrywki i odpowiednie dokumenty (taki prezent na 16 urodziny) dlatego nawet nie rozmyślam o mojej przyszłości, bo samych imprez mam czasami dosyć.



TRAVEL MONTH: przygód co nie miara. Pojechała z Eleną, miala mało pieniędzy, w San Francisco pewnej nocy nie miały gdzie spać, bo zostały wyrzucone od couchsurferów (nie z ich winy), Ola została okradziona (na szczęście tylko portfel gdzie gotówki miała mało, bez paszportu ale miała problem z kartą i pieniądze z szalonymi kosztami wyciągnęła z bankomatu w Polsce), inny couchsurfer pomógł jej przez co nie dołączyła do licznej grupy bezdomnych w tym mieście :D.





























czwartek, 9 kwietnia 2015

Latino mix na poprawę humoru.

   Nie wiem, jak mogłam żyć przez 18 lat bez latino dance/electro. Po powrocie z Hiszpanii jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobiłam było utworzenie składanki muzyki, która towarzyszyła mi w czasie pobytu w Hiszpanii głównie na TYCH imprezach. Należy uważać, by nie przesadzić bo w nadmiarze te rytmy się nudzą i ma się ich dość (w tym miejscu dziękuję za cierpliwość moim współlokatorkom:D). Doraźne dawkowanie skutkuje w moim przypadku ogromną chęć tańca, wygłupów i działa naprawdę pobudzająco. Wybrałam pięć ulubionych. Słuchać!




    

czwartek, 2 kwietnia 2015

Mamo, ja chcę do Stanów!

   Moja chęć zmieszkania  w USA na rok zaczęła się gdy przeczytałam o możliwości uczestniczenia w wymianie, byłam w drugiej gimnazjum. Po rozeznaniu zaczęłam systematycznie przypominać o tym moim rodzicom, którzy początkowo nie traktowali mojego pomysłu poważnie. Potrafiłam co drugi dzień o to zagadywać, drukowałam foldery, używałam różnych argumentów, prosiłam, błagałam, jeszcze raz przekonywałam, płakałam. Ogromnie mi na tym zależało, jednak głównym powodem dla którego nie pojechałam były pieniądze. Nie widzieli sensu w płaceniu 40 tysięcy za rok edukacji w Stanach, jest to dla nich ogromna kwota. Wysyłałam podania do różnych ludzi i firm o sponsoring, przez kolejne dwa lata myślałam tylko o tym. Czytałam też namiętnie blogi wymieńców, z czasem przychodziło mi to z trudem bo czułam złość i zazdrość. Nie brakowało mi odwagi, chęci czy zdolności. Brakowało mi pieniędzy. Wtedy przeżyłam swoje nastoletnie świat jest taki niesprawiedliwy xD.  W między czasie podsunęłam pomysł o byciu au pair mojej siostrze, której to bardzo się spodobał i w czasie jej procedury aplikacyjnej ja byłam  w 3 gimnazjum. Kolejnym argumentem moich rodziców było pojedziesz tak jak Ola.

     W pierwszej liceum gdy odrzuciłam już nadzieje związane z wymianą do Stanów znalazłam oferty wymian do Europy. Nadal byłam nieźle podjarana wizją spędzenia roku albo chociaż 3 miesięcy za granicą i byłam gotowa pojechać do...dajmy na to Czech, Węgier, krajów północnych. Niestety nadal kosztowało to sporo kasy, zestawienie Stanów z krajami Europy nadal nie przekonywało moich rodziców, którzy dodali mój ulubiony argument Sylwia nie wymyślaj
Od zawsze, nie wiem gdzie jest tego źródło, ciągnęło mnie do wymiany kulturowej. W liceum brałam udział w tygodniowej dwustronnej wymianie z Francuzami, gdy potrzebne było miejsce do przenocowania Węgrów zgłosiłam się jako pierwsza. Chcę się trochę wytłumaczyć, bo wyżej opisałam siebie jako rozwydrzonego dzieciaka. Z czasem nabrałam do tego dystansu, nie wykłócałam się o te 40 tysięcy, bo trzeba brać sprawy w swoje ręce i nie oczekiwać na spełnienie życzeń przez rodziców. Weźmy taką Olę, która była w Stanach przed pójściem do prywatnej szkoły w Szwajcarii, teraz studiuje na NYU. Wszystko osiągnęła SAMA. Gdybym zamiast czytania blogów robiła zadania z matmy, poszukała trochę więcej, brała udział  w wolontariacie przez co lepiej mogłaby się przygotować do BAS czy UWC też mogłabym być teraz w innym miejscu 

   Program au pair jest taką wymianą kulturową na którą możemy sobie pozwolić i jesteśmy samowystarczalni. Rok temu nie myślałam o konkretnym państwie, chciałam po prostu wyjechać. Teraz za dwa miesiące, bez jednego dnia mam lot do USA! Nie pójdę na homecoming i prom, nie otrzymam high school diploma ale też będzie fajnie! :D

    Co po programie? Zyskam na pewno czas na przemyślenie, co ze studiami, przede wszystkim gdzie. Mam już zarys plusów i minusów studiów w Londynie i Warszawie. Całe szczęście nie muszę teraz decydować :).