czwartek, 2 kwietnia 2015

Mamo, ja chcę do Stanów!

   Moja chęć zmieszkania  w USA na rok zaczęła się gdy przeczytałam o możliwości uczestniczenia w wymianie, byłam w drugiej gimnazjum. Po rozeznaniu zaczęłam systematycznie przypominać o tym moim rodzicom, którzy początkowo nie traktowali mojego pomysłu poważnie. Potrafiłam co drugi dzień o to zagadywać, drukowałam foldery, używałam różnych argumentów, prosiłam, błagałam, jeszcze raz przekonywałam, płakałam. Ogromnie mi na tym zależało, jednak głównym powodem dla którego nie pojechałam były pieniądze. Nie widzieli sensu w płaceniu 40 tysięcy za rok edukacji w Stanach, jest to dla nich ogromna kwota. Wysyłałam podania do różnych ludzi i firm o sponsoring, przez kolejne dwa lata myślałam tylko o tym. Czytałam też namiętnie blogi wymieńców, z czasem przychodziło mi to z trudem bo czułam złość i zazdrość. Nie brakowało mi odwagi, chęci czy zdolności. Brakowało mi pieniędzy. Wtedy przeżyłam swoje nastoletnie świat jest taki niesprawiedliwy xD.  W między czasie podsunęłam pomysł o byciu au pair mojej siostrze, której to bardzo się spodobał i w czasie jej procedury aplikacyjnej ja byłam  w 3 gimnazjum. Kolejnym argumentem moich rodziców było pojedziesz tak jak Ola.

     W pierwszej liceum gdy odrzuciłam już nadzieje związane z wymianą do Stanów znalazłam oferty wymian do Europy. Nadal byłam nieźle podjarana wizją spędzenia roku albo chociaż 3 miesięcy za granicą i byłam gotowa pojechać do...dajmy na to Czech, Węgier, krajów północnych. Niestety nadal kosztowało to sporo kasy, zestawienie Stanów z krajami Europy nadal nie przekonywało moich rodziców, którzy dodali mój ulubiony argument Sylwia nie wymyślaj
Od zawsze, nie wiem gdzie jest tego źródło, ciągnęło mnie do wymiany kulturowej. W liceum brałam udział w tygodniowej dwustronnej wymianie z Francuzami, gdy potrzebne było miejsce do przenocowania Węgrów zgłosiłam się jako pierwsza. Chcę się trochę wytłumaczyć, bo wyżej opisałam siebie jako rozwydrzonego dzieciaka. Z czasem nabrałam do tego dystansu, nie wykłócałam się o te 40 tysięcy, bo trzeba brać sprawy w swoje ręce i nie oczekiwać na spełnienie życzeń przez rodziców. Weźmy taką Olę, która była w Stanach przed pójściem do prywatnej szkoły w Szwajcarii, teraz studiuje na NYU. Wszystko osiągnęła SAMA. Gdybym zamiast czytania blogów robiła zadania z matmy, poszukała trochę więcej, brała udział  w wolontariacie przez co lepiej mogłaby się przygotować do BAS czy UWC też mogłabym być teraz w innym miejscu 

   Program au pair jest taką wymianą kulturową na którą możemy sobie pozwolić i jesteśmy samowystarczalni. Rok temu nie myślałam o konkretnym państwie, chciałam po prostu wyjechać. Teraz za dwa miesiące, bez jednego dnia mam lot do USA! Nie pójdę na homecoming i prom, nie otrzymam high school diploma ale też będzie fajnie! :D

    Co po programie? Zyskam na pewno czas na przemyślenie, co ze studiami, przede wszystkim gdzie. Mam już zarys plusów i minusów studiów w Londynie i Warszawie. Całe szczęście nie muszę teraz decydować :).

14 komentarzy:

  1. Oh Ola podziwiam ją z każdej strony, to co osiągnęła wydaje mi się wręcz nieprawdopodobne! Ale to trzeba lubić naukę co ona zresztą sama kiedyś przyznała :)

    Ale teraz wszystko przed nami! Nasza przygoda w US nadchodzi i nikt nie powiedział, że będzie ona gorsza. Może właśnie teraz jesteśmy wystarczająco gotowe by tam lecieć. Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tak samo! Tez w gimnazjum dowiedziałam się o wymianie do high school. Chyba rok próbowałam przekonać rodziców, czytałam wszystkie blogi i żyłam USA. Byłam nawet na rozmowie w biurze, ale rodzice stwierdzili, że jestem za młoda na taki wyjazd. Nie odzywałam się potem do nich z miesiąc i miałam wielki żal haha Teraz tłumaczę sobie, że widocznie nie dane mi było iść na prom albo właśnie ten homecoming :(
    żZainteresowałam się au pair, odliczałam lata, potem miesiące do zgłoszenia się do agencji. Teraz nie moge uwierzyć, że nareszcie TO się dzieję i za kilka mięsiecy mogę naprawdę być w Stanach!
    Zazdroszczę, że masz juz rodzine i termin lotu, ja nadal czekam i czekam na PM :(
    Pozdrawiam i powodzenia w USA ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie jestem sama w swoich niespełnionych marzeniach. Tłumaczę sobie też, że teraz wyjazd będzie kilka razy bardziej ciekawy ze względu na naszą niezależnośc. Życzę cierpliwości w szukaniu rodziny!

      Usuń
  3. Też długo myślałam o USA.. *.* o programie dowiedziałam się nieco później niż Ty, bo dopiero w 2 klasie liceum, ale od tamtej pory cały czas o tym myśle i nie biorę pod uwagę pójścia teraz na studia, chce wyjechać i spełniać swoje marzenia. :D
    Mam nadzieję, że już niedługo.. A na razie czekam na akceptację aplikacji przez biuro. ;)
    Powodzenia w USA i mam nadzieję, że do zobaczenia tam niedługo. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pierwszej klasy mialam w głowie gap year i tak jak dla innych jest to nie do przyjęcia, tak ja też nie wyobrażam siebie w październiku na uczelni. Powodzenia i cierpliwości (przyda się :P) życzę!

      Usuń
  4. Cześć! ;) w sumie zajrzałam tu jednym okiem dzięki Oli z Szanghaju i pomyślałam, że w razie jakichkolwiek pytań odnośnie studiowania w Londynie, dorzucę swoje dwa groszę i chętnie pomogę! ;)
    I mimo, że Twój wyjazd będzie inny niż exchange programme, ma on też wiele plusów, których wymiana nie jest w stanie zaoferować, więc KORZYSTAJ w 100%! :D

    Pozdrowienia z Londynu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudia! Twojego i Igi bloga namiętnie czytałam i teraz śledzę Ciebie na Instagramie, widzę, jak dobrze sobie radzisz-szacun! Taki właśnie miałam plan, żeby podbic z pytaniami gdy będzie bliżej decyzji :D. Dobrze, że mam oficjalne przyzwolenie haha.
      Mam zamiar wykorzystac ten rok jak najlepiej!

      Usuń
    2. Hahah masz rację, oficjalne przyzwolenie jest! Heads up jeśli będziesz pisać na fejsie, bo często wiadomości trafiają do folderu Inne i potem ludzie myślą, że jestem zołza, bo nie odpisuję :c

      Usuń
  5. Jej, Sylwia, jestem zaszczycona, że tak o mnie piszesz <3 Bardzo mi miło! Ale szczerości musi stać się zadość, ja też czytam blogi, oglądam tv i lubię się czasem pobyczyć :D Nie jest tak, że ciągle pracuję. Ba, robię tego za mało...
    W każdym razie ja też zawsze, ZAWSZE chciałam pojechać na wymianę do Stanów, tylko właśnie mama się nie zgodziła... Złamało mi to serce, ale jak widać tak miało być. I uważam, że tak miało być i w Twoim przypadku. Jako au pair poznasz fantastycznych ludzi, kulturę i doświadczysz tylu niesamowitych chwil, że nawet nie potrafię tego opisać. Bardzo się z Tobą cieszę :) Powodzenia, kciuki ściśnięte! Buziaki z Chin

    OdpowiedzUsuń
  6. Ola wiem, że nie jesteś cyborkiem ale nie burz mi ideałów bo jakieś trzeba mieć hahaha :D. Pewnie leniuchujesz czasem ale jesteś bardzo pracowita i zawzięta, ośmiogodzinna naukia chińskiego, praca w Ambasadzie, zajęcia i wszystko na końcu świata-odpoczynek się należy!
    Byłaś już w Stanach i na pewno pojedziesz w-miejmy nadzieję-niedalekiej przyszłości z jakąś super inicjatywą! Dzięki za buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest tu dużo prawdy. Powinniśmy brać sprawy w swoje ręce. Cieszę się, że Ci się w końcu udało, i już prawie wszystko do wyjazdu gotowe :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahaha ja jestem teraz w drugiej gimnazjum i chciałabym po skończeniu liceum zrobić sobie rok przerwy i wyjechać do Stanów jak Au Pair. Jeszcze zobaczymy jak to wszystko będzie bo mam jeszcze jakieś 4 lata ale mam nadzieję że nie zmienię zdania pod wpływem innych itp :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz w trakcie liceum próbować swoich sił jako summer au pair-też świetna przygoda! Życzę wytrwałości :).

      Usuń