środa, 10 czerwca 2015

Jestem w San Francisco!

   W piątek o 7 rano mój bus wyjechał ze szkoły treningowej chociaż lot miałam dopiero o 12. Potem 6 godzinna podróż do San Francisco którą próbowałam przespać z marnym skutkiem. Przy lądowaniu podziwiałam Bay Area z wysokości i byłam bliska płaczu: miesiące przygotowań, stres, ekscytacja, wszystko na raz. Chociaż samolot miał tylko dwa rzędy po 3 siedzenia przez co często miał turbulencje wylądował bardzo miękko, najlżej i spokojniej ze wszystkich lotów które odbyłam. To musiał być znak! :D Z lotniska jechałam prosto do San Francisco i zachwycałam się widokami. W sobotę widziałam Golden Gate a właściwie jego część niezasłoniętą przez chmury z samochodu i zrobił on na mnie ogromne wrażenie chociaż przed wyjazdem zastanawiałam się, o co tyle krzyku z jakimś mostem. W niedzielę postanowiłam wziąć mapę na której host mom zaznaczyła szkoły i zajęcia dodatkowe dzieci. Przejechałam jak się okazało później jedną trasę nie płacąc za przejazd, bo karta nie była aktywna. Dystans nie jest długi ale wzgórza są duże i męczące szczególnie z wózkiem i trójką dzieci.  Zapraszam na spacer po mojej okolicy! :D

















7 komentarzy:

  1. aaa bosko <3 piękne są te domki i ulice !

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaale pięknie! Pozazdrościć tylko zostaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się doczekać kiddy cie odwiedze <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się doczekać kiddy cie odwiedze <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękna okolica! (well duh, w końcu MIESZKASZ w San Francisco :D). Mam nadzieję, że zaaklimatyzujesz się szybciutko!

    P.S - Z bumblebee przeniosłam się na travelstein.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ekstra! Tak jak Ania, tez nie mogę się doczekać kiedy, Cię odwiedzę w tej cudownej okolicy. *.* Powodzenia! :D

    OdpowiedzUsuń