sobota, 6 czerwca 2015

Jestem w Stanach Zjednoczonych!


Pierwsze wrażenie: mimo kilkunastogodzinnej podróży, 2 godzinnej kolejki emigracyjnej i stresu obserwowałam przez okno domy, sklepy i ludzi mimo ogromnego zmęczenia. Wszystko było takie jak w programach MTV typu teen mom, brakowało tylko gościa ze strzelbą na podwórku. Kierwoca i ludzi mówili z amerykańskim akcentem, uprzejmym tonem z usmiechem na twarzy. Jestem w Stanach Zjednoczonych!

Szkolenie: zajęcia miały trwać 2,5 dnia więc postanowiłam, że mimo negatywnych opinii postaram się mieć pozytywne nastawienie. Niczego nowego się nie dowiedziałam, 'dont shake the baby' widziałam wcześniej, pierwszego dnia padalam ze zmęczenia tak jak większość dziewczyn i oczywiście chciałam jechać do Nowego Jorku i swojej rodziny jak najszybciej. Moja nauczycielka była świetna, jej drugi mąż jest Polakiem i ciągle do mnie zagadywała. Warunki takie jak na kolonii we Władysławowie a nawet gorzej, bo bez adrenaliny związanej z przestrzeganiem ciszy nocnej gdy piło się grało się w karty w pokoju. Księżniczki niech pamiętają, że to tylko trzy noce. Mnóstwo dziewczyn z Ameryki Południowej ze słabym angielskim, Niemek i Skandynawek które nie chciały się integrować i 3 bardzo, o dziwo fajne Polki :D.  Bez niespodzianek.

Urodziny: pierwszego dnia szkolenia, 2 czerwca obchodziłam swoje 19 urodziny. Nie lubię robić sztucznego szumu wokół siebie więc nie chodzilam i nie powtarzałam tego wszystkim domagając się uwagi i zainteresowania. Zmatchowałam się z rodziną 1 marca na 3 miesiące i 1 dzień przed moimi urodzinami. Napisałam o tym spontanicznie w wiadomości do host mamy, nie sądziłam, że będzie pamiętać. W czasie drugiej lekcji otrzymałam paczkę od host rodziny z ciasteczkami, ozdobą do pokoju i kartkami od dzieci. Wszyscy byli zainteresowani moją paczką, po przerwie usłyszałam sto lat w wszystkich językach obecnych na sali i miałam na sobie śmieszną urodzinową czapkę. Było fajne!



Wycieczka do Nowego Jorku: to okropne spędzić tak mało czasu w tak ciekawym mieście, mimo wszystko jako osoba, która będzie mieszkać na zachodnim wybrzeżu i Nowy Jork zobaczę ponownie pewnie za rok, warto. Wiem, że jest na co czekać. Wszystko oprócz Times Squere zrobiło na mnie wrażenie. Szkoda mi Nowego Jorku, że jest pokazywany na zdjęciach takiego amatora dlatego wstawiam więcej swoich zdjęć <3.






























 Selfie przy ground zero.
Ja, dyktator.

16 komentarzy:

  1. Podoba mi się jak opisałaś pobyt i Twoje pierwsze wrażenia w Stanach :D Musisz jeszcze tylko zmienić godzinę na blogu i szybko dodać post o San Francisco!

    Witamy w Ameryce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać że pierwsze wrażenie na plus i czekam na relację z SF. Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. przeczytałam z uśmiechem na twarzy :)) spóźnione Happy Birthday i spełnienia marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sylwia ,super ! Teraz czekam na post z San Francisco <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze wrażenie wydaje mi sie ze na plus, to bardzo dobrze :)
    Teraz czekam niecierpliwie na post z SF <3
    Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. widać że bardzo się podobało , to fajnie :) również czekam na post z San Francisco! Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Spóźnione Wszystkiego najlepszego :) Widzę, że miałyśmy te same wrażenia co do Niemek, Skandynawek itd, separacja jak nie wiem co, do tego "hotel" :D Tylko u mnie ludzie z Ameryki Poł. nawijali jak nie wiem co, aż myślałam, jaki mam słaby język :P Ale myślę, że te pierwsze dni w NYC są zarąbiaszcze, bo poznajesz mase ludzi. A tak po za tym Welcome in America !:D

    czekam na SF :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za życzenia i wsparcie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku dopiero czytałam o Twoich matchach a juz jesteś w Stanach...ale ten czas leci ! a co do postu to selfie przy Ground Zero mnie dosłownie zniesmaczyło :/ Ja w tym miejscu miałabym pewnie łzy w oczach i nie mogłabym wymówic słowa z wrażenia a ludzie sobie robią selfies uśmiechając się czy robiąc głupie miny.... No cóz, nie wiem juz czy to ja jestem nadwrażliwa czy inni są tak nieczuli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to też bardzo zniesmaczylo. Jestem bardzo wesołą osobą i nie lubię brać sytuacji, rzeczy nazbyt poważnie ale to była dla mnie przesada czułam się zażenowana. Ground Zero zrobiło na mnie ogromne wrażenie, zamarłam na chwilę.

      Usuń
  10. Wszystkiego najlepszego :) Ciesz się tym ostatnim "naście" no bardzo szybko ucieknie. Oby pobyt w Stanach był wspaniały! Czekam na relacje jak podoba Ci się u Host Rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkiego najlepszego :) Ciesz się tym ostatnim "naście" no bardzo szybko ucieknie. Oby pobyt w Stanach był wspaniały! Czekam na relacje jak podoba Ci się u Host Rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkiego najlepszego :) Ciesz się tym ostatnim "naście" no bardzo szybko ucieknie. Oby pobyt w Stanach był wspaniały! Czekam na relacje jak podoba Ci się u Host Rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super doświadczenie z tymi urodzinami. :D taki początek nowego życia i to w Twoje urodzinki. :D ja sama będę dzień po urodzinach, ale i tak jakoś mi z tym dziwnie.. Taki krok w samodzielne życie. :) czekam na kolejny wpis i powodzenia!! a i troszkę spóźnione wszystkiego najlepszego! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. fajnie, że pierwsze dni były udane, ja pamiętam tylko tyle, że w szkole treningowej z powodu zmiany czasu byłam pół przytomna ;p już się nie mogę doczekać postu o twoich wrażeniach na temat rodziny no i oczywiście samego San Francisco! Spóźnione Wszystkiego Najlepszego!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkiego Naaajlepszego.. i powodzenia, czekam na dalsze relacje! :)

    OdpowiedzUsuń