środa, 29 lipca 2015

Hiszpania czy Stany-gdzie czuję się lepiej jako au pair?

   5 sierpnia mina dwa miesiace odkąd jestem z moja rodzinia w San Francisco. To dokładnie tyle czasu ile spędziłam w Hiszpanii. Nie mogę uwierzyć, że przez tak krótki okres wydarzyło się tak wiele, Związałam się z wieloma osobami w taki sposób, że do teraz tęsknię. Nie tęskniłam za Polska tutaj tak jak za Hiszpania. Gdy poczułam się nieswojo w rodzinie i zaczął się trudny czas z chłopcem przeglądałam zdjęcia i zaczynałam żałować, że nie postanowiłam przyjechać tutaj we wrześniu a teraz bawić się na fieście. 

Rodzina

   W Hiszpanii czułam się cudownie. Rodzice, dziadkowie, sąsiedzi, ciocie wszyscy cieszyli się, że tam jestem. Nie miałam schedule-pracowałam dopóki rodzice nie wrócili a potem często robiliśmy coś razem. Tutaj oczywiście 45 godzin wykorzystane do ostatniej minuty :D. Niby zapraszają mnie na kolacje, powtarzają, że jestem świetna i cieszą się, że tutaj jestem ale wyczuwam dystans. Pokój mam oddzielnie, na poziomie garażu z osobnym wejściem co mi bardzo odpowiada, bo robienie hałasu o 4 rano nie spodobałoby się moim rodzicom. Host z Hiszapnii odbierał mnie kilka razy bardzo wesoła po 5 czy 6 rano i kazał mi opowiadać co się wydarzyło na imprezie. Taka różnica. Pamiętałam, że nie rozumiałam dziewczyn, które pisały o krepujących wycieczkach do lodówki czy łazienki a teraz sama unikam obecności kogokolwiek na górze gdy mam wolne. Wiem, inna kultura i tego też się spodziewałam tutaj. Pocieszam się, że wiele dziewczyn ma gorzej :D. Inny przykład, żeby zobrazować sytuację: w Hiszpanii nie miałam obowiązku sprzątania, bo "przyjechałam tutaj opiekować się dziećmi". Naturalnie wyjmowałam naczynia ze zmywarki i sprzątałam po śniadaniu, Nie potrzebowałam do tego żadnej instrukcji. Tutaj dostałam czterostronicowy instruktaż a na każdy dzień mam rozpiskę, co mam zrobić w domu uwzględniając "chop dinner" na każdy dzień tak jakbym zapominała. Napisałabym coś więcej ale kończę z obgadywaniem! 











Miejsce

   Tutaj moja amerykańsko-holenderska rodzina wygrywa. Czasami gdy uświadamiam sobie w jakim mieście mieszkam, w jakiej dzielnicy i w jakim domu uświadamiam sobie jak duże mam szczęście. Mieszkanie w mojej Hiszpańskiej miejscowości było świetnym doświadczeniem ale na dwa miesiące. Po pewnym czasie ekscytacja minęła i nawet ludzie chcący zrobić ze mną zdjęcie przestali mnie bawić. 








Źródło.

   Podsumowujac: nie można mieć wszystkiego. Każda róża ma kolce. Medal ma dwie strony. Raz lepiej raz gorzej. Wcale nie narzekam, po prostu tęsknię. 

czwartek, 23 lipca 2015

Atrakcje tygodnia-wersja San Francisco.

   Moje zachwyty nad weekendami tutaj nie maja końca z oczywistego powodu, nie pracuję. Doceniam je bardziej niż gdy chodziłam do szkoły, bo zapewniaja mi totalny reset gdy w poniedziałek nie czeka na mnie kartkówka. Staram się korzystać jak najbardziej z dni tutaj i faktu, że mieszkam w mieście dlatego nawet po 10 godzinach pracy gdy jestem bardzo zmęczona wychodzę na zewnatrz. Zawsze spotkam coś lub kogoś ciekawego. Tak było pewnego dnia gdy idac ulica na granicy Golden Gate Parku usłyszałam głośna muzykę. W totalnym buszu odbywał sie amatorski koncert rockowy. Takie rzeczy tylko w San Francisco. 










Szkielet domu, za którym nie ma nic. Super, że szanujarchitekture i nie majstruja przy tradycji.
Mamy wejścia do California Academy of Science, gdzie będac sama z dwulatka nie czuje, że pracuje.


      Zawsze mogę pójść na zakupy i kupić kompletnie zbędne rzeczy. Okulary za 10 dolarów ze wzorem amerykańskiej flagi się do takich zaliczaja.

    Gdy mam wystarczajaco energii pcham wózek pod Golden Gate. Turystycznie!






    Dzień najlepiej zakończyć w Dolores Parku.





I moja ulubiona aktywność czyli odwiedzanie plaż. Tutaj musiałam przeskoczyć przez płot, bo przez ogromne urwisko jest to niebezpieczne, odgrodzone miejsce. YOLO hehe.








   Czasami oczywiście po prostu przesiedzę wieczór w pokoju i też jest fajnie :D. 

wtorek, 14 lipca 2015

Słoneczny weekend, słoneczne plaże, słoneczne miejsca.

   W ten weekend poczułam, że jestem w Kalifornii będac nawet w San Francisco. Mieszkam na poziomie garażu z małymi okienkami z widokiem na ścianę więc nie mam pojęcia jak jest na zewnatrz, Poszłam do sklepu w spodniach i było bardzo goraco więc zmieniłam na sukienkę i pojechałam na piękna, mało popularna plaże w miejscowości Pacifica. Zabudowa na luzie, klimat super, piasek dziwny, całość przepiękna, drzemka na plaży zaliczona. Dzień wcześniej byłam na Ocean Beach, Było najpiękniej do tej pory, mimo wszystko Pacifica przebiła plaże w San Francisco. 

Ocean Beach, San Francisco 
 Pacifica


 San Francisco z Twin Peaks
 Niedziela to kontynuacja słonecznego weekendu, byłam na drugiej stronie mostu w miejscowosci Sausalito w której mieszkaja bogaci ludzie. Port jachtowy i widok na San Francisco, Odrzucaja mnie takie miejsca dlatego po godzinie pojechałam podziwiać Golden Gate z różnej perspektywy ale warto zobaczyć chociażby dla ciekawego widoku na miasto,




środa, 8 lipca 2015

Największe rozczarowanie Stanami - 4th of July.

   Weekend rozpoczał się już w czwartek, nie dla au pair bo w piatek musiałam pracowac ale od 9 więc postanowiłam pójść w czwartek znowu na ognisko. Trochę tych samych osób, większość nowych. Chociaż trudno mi było po 10h pracy ruszyć tyłek to cieszę się, że to zrobiłam bo poznałam super ludzi z którymi spędziłam weekend. 
                                                                                                                                                     "Myślałem, że jesteś ze Stanów dopóki nie potrafiłaś zrobić marshmallow." Już umiem. 

   Trochę się naczytałam i naogladałam więc miałam wygórowane oczekiwania co do tego święta. O ile wszystko do tej pory z kolorowych obrazków okazało się być prawda to czuję się teraz oszukana. Nie było dużo ludzi w narodowych barwach, pogoda w ciagu dni była okej a pod koniec San Francisco nie zawiodło i fajerwerki ogladałam we mgle. Nigdy nie widziałam kolorowej mgły! 
On się postarał:



   Ten tydzień był dla mnie luźny. Pracowałam oczywiście 45h ale tylko z dwulatka więc dla mnie prawie wakacje.





   Dzisiaj wróciła reszta, jutro 9 godzin z cała trójka po raz pierwszy przez cały czas.
   Będzie fajnie! (pozytywne myślenie, pozytywne myślenie, pozytywne myślenie...).

środa, 1 lipca 2015

Ognisko na plaży i pride weekend.

   Ubiegły weekend to była jedna wielka impreza. W piątek pracowałam tylko 4 godziny, byłam na graduation mojej 6 letniej dziewczynki po którym było darmowe jedzenie a wieczorem pojechalam na Ocean Beach gdzie było ognisko zorganizowane przez ludzi z couchsurfingu. Było swietnie! Mnóstwo ciekawych osób z ogromnym doświadczeniem podróżniczym, arbuz z grilla (to nie mój pomysł). Niestety ogniska muszą być gaszone po 22, bardzo podobało mi się zachowanie policji, która podchodziła do każdego miejsca i spokojnie informowała a na alkohol nawet nie zwracała uwagi. Na zdjęciach kalifornijska pogoda :).



   W sobotę wstałam trochę później z bólem głowy i gardła, który mam do teraz. Znowu mnóstwo świetnych i pozytywnych ludzi, mój ulubiony typ imprez-wszyscy na ulicy! Zatęskniłam za Hiszpanią... W niedziele byłam na paradzie ale zdjęć NIE BĘDZIE, bo byłam bardzo zmęczona sobotnim wieczorem a szkoda, bo były rozstawione sceny z muzyką i strasznie chciałam jeszcze potańczyć no ale nie mogłam. Na głównej scenie odbywał się ślub kobiet w średnim wieku i było to przepiękne!






   Jeszcze zlepek filmów na koniec. Dzisiaj mija mój pierwszy miesiąc w Stanach! :D