czwartek, 23 lipca 2015

Atrakcje tygodnia-wersja San Francisco.

   Moje zachwyty nad weekendami tutaj nie maja końca z oczywistego powodu, nie pracuję. Doceniam je bardziej niż gdy chodziłam do szkoły, bo zapewniaja mi totalny reset gdy w poniedziałek nie czeka na mnie kartkówka. Staram się korzystać jak najbardziej z dni tutaj i faktu, że mieszkam w mieście dlatego nawet po 10 godzinach pracy gdy jestem bardzo zmęczona wychodzę na zewnatrz. Zawsze spotkam coś lub kogoś ciekawego. Tak było pewnego dnia gdy idac ulica na granicy Golden Gate Parku usłyszałam głośna muzykę. W totalnym buszu odbywał sie amatorski koncert rockowy. Takie rzeczy tylko w San Francisco. 










Szkielet domu, za którym nie ma nic. Super, że szanujarchitekture i nie majstruja przy tradycji.
Mamy wejścia do California Academy of Science, gdzie będac sama z dwulatka nie czuje, że pracuje.


      Zawsze mogę pójść na zakupy i kupić kompletnie zbędne rzeczy. Okulary za 10 dolarów ze wzorem amerykańskiej flagi się do takich zaliczaja.

    Gdy mam wystarczajaco energii pcham wózek pod Golden Gate. Turystycznie!






    Dzień najlepiej zakończyć w Dolores Parku.





I moja ulubiona aktywność czyli odwiedzanie plaż. Tutaj musiałam przeskoczyć przez płot, bo przez ogromne urwisko jest to niebezpieczne, odgrodzone miejsce. YOLO hehe.








   Czasami oczywiście po prostu przesiedzę wieczór w pokoju i też jest fajnie :D. 

3 komentarze:

  1. Piękne widoki! Zazdroszczę! :)
    http://dreamsdontworkunlessyoudox.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne zdjęcia! :)

    www.paulaintheusa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń