czwartek, 3 września 2015

Dallas, noce w aucie i Big Bend National Park.

   Gdy mówiłaamerykanom, że jadę do Teksasu wszyscy dziwili mi się: dlaczego, po co, tam nic nie ma i ja pojecham żeby to zobaczyć! W sierpniu. Gdy wyszłam z lotniskw Dallas poczułam ogromne uderzenie goraca i w końcu mogłam poczuć lato. Pozna dziewczyny w hostelu i mimo zmęczenia nie mogłam zasnać przez dwugodzinnna różnicę czasu a był to ostatni wygodny nocleg. Byłam bardzo ciekawa miasta, bo przed moja obecna rodzina miam match z Dallas-do teraz zdarza mi się myśleć, co by było gdyby... Było to moje pierwsze doświadczenie z miastem z tak rozbudowana siecia dróg, sporym downtown i ogromnymi przedmieściami







   Zawsze śmia się z selfie stick a stało się odkryciem wyjazdu. Trafiłyśmy też na okazję w 7eleven (sieć sklepów spożywczych) i ładowałyśmy kubki napojami za darmo które pomagały przetrwać pogodę. Na przedmieściach w jakiejś bogatej dzielnicy odbyły się pierwsze jazdy automatem, poczułam się znów jak z tata w samochodzie :D. Powielę opinię o automacie-banał! Po zakupach na pustynię glówny kierowca kochana Natalia przejecha spory kawał drogi. Potem  czeka nas pierwsza noc w aucie i nie sadziłam, że będzie tak ciężko-duszno, niewygodnie. Przypomniam też dziewczynom film teksańska masakra piła mechaniczna tak żeby dodać trochę emocji! Gdy po godzinie starań nie mogłam usnać chciam ruszyć dalej ale w końcu się udało. Wyruszyłyśmy po śniadaniu z przystankiem na stacji benzynowej, która mówiła, że jesteśmy już daleko od jakiejkolwiek aglomeracji.









   Tego dnia jecham też autem przez niekończace się drogi a samochody mijałyśmy średnio jeden na dziesięć minut.

   Jechałyśmy i jechałyśmy po to, by podziwiać piękno natury. Nikogo nie zaskoczę piszac, że publikowane tutaj zdjęcia kalecza piękno tego co widziam. Zachęcam do zapoznania się z tym parkiem, bo jest on niedoceniony. Byłyśmy też w punkcie, gdzie ze sporej odległości można było zobaczyć stronę meksykańska po drugiej stronie Rio Grande, które wyznacza granicę Stanów Zjednoczonych. Pamiętam ile radości w podstawówce sprawiało skakanie między polska słowacka strona gór. Tutaj wywarła na mnie wrażenie świadomość, że tam właśnie jest Meksyk i w takich piekielnych warunkach ludzie marzacy o lepszym życiu wkraczaja nielegalnie do kraju mlekiem i miodem płynacym. Przytoczę z wikipedii opis, który przed wizyta mnie przeraził hahale nie było tak źle!
 Ze względu na oddalenie od jakichkolwiek miejscowości turyści powinni zaopatrzyć się w paliwo do samochodu (jedyna stacja znajdująca się przy Panther Junction jest otwarta okresowo, a paliwo jest bardzo drogie), wodę pitną i prowiant. W punktach turystycznych na terenie parku można kupić tylko przekąski i wodę. Ponadto ze względu na oddalenie zasięg sieci komórkowych jest bardzo słaby, a najczęściej nie ma go wcale


   Wracajac zatrzymał nas Strażnik Teksasu za przekroczona prędkość ale jako turystkom udało się wywinać od odpowiedzialności i skończyło się na upomnieniu. Pan Strażnik miał kowbojki i zawinięty kapelusz, Tak właśnie go sobie wyobram i do teraz żałuję, że nie poprosiłam o zdjęcie. Czeka nas jeszcze kontrola straży granicznej ze względu na wspomniana bliskość granicy z Meksykiem i nielegalnymi przekroczeniami granicy. Udałyśmy się w dalsza drogę do San antonio, która okaza się znacznie trudniejsza od poprzedniej. Tankowałyśmy na podejrzanej stacji benzynowej i długo szukałyśmy miejsca na postój. Po kilku godzinach snu ruszyłyśmy z nadzieja na prysznic i cywilizację. Po drodze kolejna pięknie-dziwnie-filmowa stacja benzynowa :D.

   Jutro o północy lecę do Chicago, gdzie zobaczę się z moja siostra! :D

5 komentarzy:

  1. Właśnie to jest w Texasie wspaniałe, "koniec świata" i brak latających ludzi na prawo i lewo. Nie byłam tam fakt faktem ale sądzę że tam się wybiorę jak już będę do USA jechać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tam jest pięknie! :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o moj panie, nigdy wczesniej nie widzialam zeby country pisalo sie przez K :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super!
    Ja Teksas m.in. planuję na mój travel month z polskimi znajomymi :)
    No i Chicago... zazdro!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rety, po moim pobycie w Nashville złapał mnie lekki dół, że już nic mnie nie zachwyci tak bardzo, ale widzę, że Teksas to też zdecydowanie moje klimaty! Napiszesz posta o San Antonio? Byłaś też w Austin? Będę właśnie w tych dwóch miastach, więc zbieram rady na ich temat :)

    OdpowiedzUsuń