czwartek, 10 września 2015

Z San Antonio do Austin przez Hamilton Pool.

   Do San antonio ruszyłyśmy chętnie, bo poza ekscytacja nowego miejsca czekał na nas prysznic i materac! Gościł nas przemiły Jacob, który oprowadził nas po mieście i zapewnił towarzystwo wieczorem. W mieście znajduja się budynki, w których rozgrywała się bitwo o niepodległość Teksasu, który przed wstapieniem do Stanów przez 10 lat był niezależnym państwem. Wszyscy sa bardzo dumni z pięknej historii a ze mnie taki ignorant, że mam tylko jedno w dodatku towarzyskie zdjęcie.

   Miasto w zestawieniu teksańskich miast wypada najsłabiej co nie oznacza, że jest niewarte odwiedzenia bo ma oczywiście swój urok. Popularna atrakcja turystyczna jest sztucznie wybudowana rzeka ze sklepami wokół która śmierdzi i nic nie wnosi. Odwiedziliśmy też kolorowy, meksykański bazar.

 Kto to taki piękny i dumny zajmuje pierwszy plan? :D Przy wspomnianej rzece. 

  
   Następnego ranka w drodze do austin odwiedziłyśmy Hamilton Pool, w którym niestety nie mogłyśmy się zanurzyć przez zakażenie wody. Warto zahaczyć o ten naturalny basen!



    austin! Skradło moje serce najbardziej! Mnóstwo barów z muzyka na żywo, śmieszni ludzie, przepiękna architektura i ładny kapitol. 

To było przerażajace:



Esencja Teksasu :D. Zgadzam się z podpisem!






Bonus, czyli co można znaleźć w kuchni koleżanki goszczacej. Kocham couchsurfing :D.

5 komentarzy:

  1. Szczególnie Austin wygląda super! A basen pierwsza klasa, przypomina mi Szwajcarskie groty. Ale bym chciała się tam teraz u Ciebie znaleźć, oderwać się od chińskiego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie tam , najlepszy ten naturalny basen :P pozdrawiam :)

    www.paulaintheusa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem że ta wielka porcja frytek to dietetyczna ? :D:D Ale narobiłaś mi ochoty a przecież nie mogę... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha nie no duza zamowilysmy na spolke :D

      Usuń