sobota, 27 lutego 2016

Przedłużenie? Co po programie?

    Dokładnie rok temu rozmawiałam i podejmowałam decyzję o moim przyjeździe do obecnej rodziny. Czytałam ostatnio blogi dziewczyn, które sa na etapie wyboru rodziny i moja wyobraźnia poszła w ruch. Co, jeśli wyladowałabym obok Nowego Jorku i imprezowała z Angelika ze szkolenia? Czy pokochałabym NYC tak jak SF? Może w Dallas woziłabym ogromnym samochodem dwuletnie bliźniaki i szukała kowboja w Teksasie? Nowy Meksyk czyli kochane południe z moja "wakacyjna miłościa" poznana w San Francisco? Kto lubi pisać takie historie w głowie niech wpisze miasto w komentarzu. Okej a teraz tak realnie to zostały mi trzy miesiace bycia au pair tu gdzie jestem. Nie będzie więcej, Nie teraz. Dlaczego nie przedłużam? Plany sa inne, bilet do Polski zamówiony. Od września zaczynam studiowanie chemii w Cardiff (nie oszukałam pani w ambasadzie :D tylko lokalizacja inna). No i bycie au pair in america-może zbiorę się do napisania, dlaczego nie jest to mój wymarzony program ale teraz nie chcę się denerwować. Wiza studencka? O tym też może napiszę, bo nie jest tak pięknie jak może się wydawać, Nie narzekam, lubię swoja host rodzinę i to jak wszystko się ułożyło, ile możliwości i wspaniałych chwil przeżyłam. Podjęłabym decyzję o wyjeździe na pewno jeszcze raz ale ból dupy który towarzyszy mi na co dzień może zrozumieć tylko inna au pair. Au pair in america.

   Organiczne, naturalne, koszerne, wegańskie... Okej, mogę pić!
   Żadne filtry nie sa potrzebne co najwyżej lepsze aparaty. Ocean widziany z Daly City, miasta graniczacego z SF.



   Gdzieś na highway one.
   Wolny poniedziałek w lutym <3.

środa, 3 lutego 2016

Au pair ma kontuzję!

   Nigdy w życiu nie miałam żadnego urazu mechanicznego a miałam różne ryzykowne zachowania. W poprzednia niedziele poszłam na spacer droga, która chodzę trzy razy w tygodniu z wózkiem. Fakt, z górki dosyć stromo i chodniki tutaj nie sa pierwszej klasy ale zdażyłam się po ośmiu miesiacach przyzwyczaić. Idę sobie idę i się wyje  przewróciłam-całym ciężarem przekręciłam się na prawej stopie. Przez pięć minut bardzo mnie bolało a potem postanowiłam to rozruszać i chodziłam przez następne cztery godziny co było totalna głupota. Po czasie zorientowałam się, że kostka spuchła a w domu zaczęła boleć z czasem co raz mocniej. Pokazałam się hostom, wzięłam lód i jako bohater domu stwierdziłam, że nic mi nie jest i mogę jutro pracować. Myliłam się. W nocy rozmawiałam z siostra, która mnie wystraszyła bo przecież nie wiadomo  co się stało i powinnam była od razu pójśc sprawdzić. Ja przed oczami miałam tylko typowy strach-nie pójdę bo będę płacić chociaż mam ubezpieczenie rozszerzone. Następnego dnia nie mogłam rano chodzić. Hostka załatwiła dzieciom opiekę a ja zaczęłam godzinna infolinie z firma ubezpieczniowa, agencja i LCC. W końcu wybrałamiejsce o nazwie Urgent Care-tego szukajcie w takich sytuacjach! Kobiety w recepcji powiedziały, że za 4-6 tygodni powinnam mieć decyzję czy mi to ubezpieczenie pokryło i powiedziały że najprawdopodobniej wszystko zostanie opłacone. Koleżanka była tam z przeziebieniem i płaciła tylko 20 dolarów za wizytę. Polecam. Przyjechałam, wypełniłam papiery, poczekałam w sumie godzinę i zostało mi zrobione zdjęcie, konsultacja z pielęgniarzem, lekarzem i do domu. Wtorek leżałam w pokoju i użalałam się nad swoim losem. Po pierwsze, mimo wsparcia hostów miałam wyrzuty sumienia, że nie pracuje LOL. Po drugie pokrzyżowało mi to plany na tydzień.Cieszę się, że tylko skręcona. W noc przed lekarzem zaczęłam mieć w głowie scenariusze-złamane, wracam do Polski w przyszłym tygodniu. Płakać mi się chciało. Teraz już 1,5 tygodnia po nadal czuję, ze coś jest nie tak ale funkcjonuje noramlnie. Morał z tego taki: można uważać na siebie na końcu świata a potem i tak cie szlag jasny na chodniku trafia.

10/10 

 $%^&&^%$#$%^&%#$%^&**
   Trochę innych zdjęć.











 Nie róbcie selfies z dołu bo wychadza niekorzystnie.

akuku!