środa, 3 lutego 2016

Au pair ma kontuzję!

   Nigdy w życiu nie miałam żadnego urazu mechanicznego a miałam różne ryzykowne zachowania. W poprzednia niedziele poszłam na spacer droga, która chodzę trzy razy w tygodniu z wózkiem. Fakt, z górki dosyć stromo i chodniki tutaj nie sa pierwszej klasy ale zdażyłam się po ośmiu miesiacach przyzwyczaić. Idę sobie idę i się wyje  przewróciłam-całym ciężarem przekręciłam się na prawej stopie. Przez pięć minut bardzo mnie bolało a potem postanowiłam to rozruszać i chodziłam przez następne cztery godziny co było totalna głupota. Po czasie zorientowałam się, że kostka spuchła a w domu zaczęła boleć z czasem co raz mocniej. Pokazałam się hostom, wzięłam lód i jako bohater domu stwierdziłam, że nic mi nie jest i mogę jutro pracować. Myliłam się. W nocy rozmawiałam z siostra, która mnie wystraszyła bo przecież nie wiadomo  co się stało i powinnam była od razu pójśc sprawdzić. Ja przed oczami miałam tylko typowy strach-nie pójdę bo będę płacić chociaż mam ubezpieczenie rozszerzone. Następnego dnia nie mogłam rano chodzić. Hostka załatwiła dzieciom opiekę a ja zaczęłam godzinna infolinie z firma ubezpieczniowa, agencja i LCC. W końcu wybrałamiejsce o nazwie Urgent Care-tego szukajcie w takich sytuacjach! Kobiety w recepcji powiedziały, że za 4-6 tygodni powinnam mieć decyzję czy mi to ubezpieczenie pokryło i powiedziały że najprawdopodobniej wszystko zostanie opłacone. Koleżanka była tam z przeziebieniem i płaciła tylko 20 dolarów za wizytę. Polecam. Przyjechałam, wypełniłam papiery, poczekałam w sumie godzinę i zostało mi zrobione zdjęcie, konsultacja z pielęgniarzem, lekarzem i do domu. Wtorek leżałam w pokoju i użalałam się nad swoim losem. Po pierwsze, mimo wsparcia hostów miałam wyrzuty sumienia, że nie pracuje LOL. Po drugie pokrzyżowało mi to plany na tydzień.Cieszę się, że tylko skręcona. W noc przed lekarzem zaczęłam mieć w głowie scenariusze-złamane, wracam do Polski w przyszłym tygodniu. Płakać mi się chciało. Teraz już 1,5 tygodnia po nadal czuję, ze coś jest nie tak ale funkcjonuje noramlnie. Morał z tego taki: można uważać na siebie na końcu świata a potem i tak cie szlag jasny na chodniku trafia.

10/10 

 $%^&&^%$#$%^&%#$%^&**
   Trochę innych zdjęć.











 Nie róbcie selfies z dołu bo wychadza niekorzystnie.

akuku!


9 komentarzy:

  1. Ojej.. dobrze, że nie złamana.. :) zawsze są jakieś plusy. :) fajnie, że hosci Cię jakoś wspieraja. ;) szybkiego powrotu do zdrowia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje! Tez sie ciesze, ze tylko skrecona. Ciagle boli a to juz dwa tygodnie :(

      Usuń
  2. Wracaj do zdrowia !!! I wszystko będzie ok, nie wymyślaj sobie sama czarnych scenariuszy :)

    ps. Tak, to pierwsza zasada robienia selfie, nigdy z dołu bo przybędzie nam +20 kg :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no juz wiecej nie zrobie :D

      Usuń
  3. Zdrowia ! :) jakie piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sylwiaaaaaa... u lekarza tez robiłaś foty? ^^ Niezła jesteś.
    Btw - stęskniłam się za SF. Już mnie gdzieś nosi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz taka piekna pogoda sie zrobila!!! Czekam na wiesci co z Dania i tak dalej.

      Usuń