wtorek, 26 kwietnia 2016

Przebita opona w wypozyczonym aucie! Ciag dalszy wycieczki.

   Po kilku godzinach w San Francisco wyruszylysmy do Yosemite. Zatrzymalysmy sie w hostelu w Mariposa, kilkanascie mil  od parku. Rano zauwazylysmy, ze mamy kapcia w oponie! Byla to niedziela wielkanocna I dopiero Na trzeciej stacji benzynowej udalo sie napompowac kolo oraz stwierdzic, ze opona jest przebita. Poprosilysmy pod Kosciolem przypadkowego pana o zmiane opony a ja w tym czasie szukalam kontaktu do firmy, w ktorej wypozyczylysmy auto. Okazalo sie, ze maja swoja siedzibe we Fresno-miejscowowsci, w ktorej mialysmy sie zatrzymac nadchodzacej nocy. Powoli jechalysmy przez park I nastepnego dnia zadzwonilam z prosba o wymiane samochodu. Dostalysmy lepszy! Obawialam sie, ze zajmie nam to sporo czasu, moze beda chcieli cos sprawdzac, wymieniac a tego samego dnia mialysmy zaplanowany dzien w Sekwoja park. Zalatwilysmy wszystko w 10minut. Firma to Alamo, polecam. 






Taaakie duze drzewa!



W drodze, po srodku Kalifornii. Przejezdzalysmy obok farm, ktore mialy oznaczone odbiore. Zobaczylam mandarynki I truskawki, ktore Jem z lodowki :D.





Bardzo tesknie za prowadzeniem samochodu!!!


Moja siostra, najlepszy fotograf.


ACH te zdjecia z wyskoku... Dolina Smierci.



Probuje byc smieszna a wychodzi jak zwykle :/


Vegas to smieszne miasto. Nie ciagnelo mnie do niego specjalnie ale zagranie w kasynie to niezla frajda-na jeden, dwa wieczory. Zaluje, ze nie zdecydowalam sie na koncert Britney:(.




Zapora Hoovera zrobilam Na mnie ogrmne wrazenie.

Droga do I z Kanionu byla bardzo meczaca. Dluga, padal chwilami snieg chwilami deszcz, ciezarkowki probowaly nas blokowac. Niemilo. 



Bye bye Vegas.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Goście w mieście!

   W ostatnim tygodniu lipca moja najsatrsza siostra Justyna odwiedzila mnie w San Francisco! Niezle zaskoczyla mnie z wiadomoscia o przyjezdzie. Gdy skrecilam kostke zadzwonilam do niej z placzem gdy ona wstawala styczniowego ranka Na staz w szpitalu I powiedzialam jej o moich planach Na tydzien wolnego. Powiedziala, ze fajny pomysl i chetnie sie dolaczy. Niestety jej paszport tracil waznosc, dolar drogi i ona sama nie byla do konca przekonana co do wyjazdu dlatego tez myslalam, ze nic z tego nie wyjdzie. Jakiez bylo moje zaskoczenie gdy dostalam wiadomosc "musimy pogadac na skajpie, widzimy sie w marcu". W srode przed polnoca odebralam Justyne, w czwartek rano poznala sie z dziecmi i rodzina. Poszlysmy na spacer po mojej dzielni i nastepne dni sama poznawala miasto. W piatek zjedlismy kolacje z host rodzina a w sobote pojechalismy odebrac jeszcze jedna osobe.









  Odebralysmy moja kolezanke z liceum Basie! Na CO dzien jest au pair w Bostonie. Nie mogla sluchac moich opowiadan I sama postanowila zlozyc aplikacje zaraz po maturze.


Mam nowy telefon i pokocham robić zdjęcia z przedniej kamery :D


    Odnalazłam wspaniała reklamę z San Francisco w tle i się zakochałam.


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

bez tytułu

    Napisam piękny długi post z przemyśleniami ale się skasował. Staram się napisać coś podobnego w samolocie do SF a teraz nie mogę skopiować. Nie wiem, po co się staram skoro twórczość nie jest moja mocna strona, dlatego wstawię zdjęcia. Tydzień temu wróciłam z tygodniowej wycieczki z moja siostra i koleżanka z liceum, która też jest au pair. Zdam relację jako pamiatkę, niżej zdjęcia z jednej z plaż w Malibu.

   Próba skakanego zdjecia.
 Udana.
 Idę.
 Chciam zrobić takie fajne zdjęcie, niby spontaniczne jak tańczę na plaży a wyszłam jak upośledzona. 
 Świeże z soboty.
 Widok z podejścia na Coit Tower.
 Dziwna ta pogoda. Jednego dnia 30 stopni a potem takie coś.

 Ladowanie w San Francisco jest śmieszne, do ostatniego momentu wydaje się, że wyladujesz na wodzie.