sobota, 1 października 2016

Ostatni miesiac bycia au pair.

   Tygodnie maja uplynely na niedowierzaniu. Trudno mi bylo przyjac do wiadomosci, ze to ostatnie przejazdzki autobusem, ostatnie spotkania, usciski dzieci. Trenowanie nowej au pair przynioslo mnostwo wspomnien, ostatni tydzien caly byl nostalgiczny. Mila dziewczyna, zazdrosicilam jej i wspolczulam jednoczesnie. Widzialam ten blask w oku, to, jak sie starala i byla podekscytowana. Pomoglam jej zalozyc konto w banku, probowalysmy odblokowac jej telefon, przedstawialam znajomym i przede wszystkim pokazywalam codzinna rutyne. Tego chyba najbardziej jej zazdroscilam. O ile moje pierwsze dwa miesiace bylyby latwiejsze, gdybym miala wszystkie informacje ktore jej przekazalam! Swoj pierwszy tydzien zostawalam z hostka. Ona jezdzila samochodem, nie wytlumaczyla mi jak dzialaja autobusy, gdzie najlepiej usiasc, ktora droga jest najkrotsza do szkoly i na gimnastyke, czego nie mowic przy rodzicach, jak ich nie draznic i tak dalej. Ona ma doswiadczenie mamy, dzieci zachowuja sie przy niej inaczej i po prostu nie byla au pair w swojej rodzinie :D. W ciagu ostatniego tygodnia bardzo cieszylam sie, ze lece z San Francisco i spedze kilka ostatnich dni w miescie po swojemu, bo nie mialam kompletnie czasu dla siebie.  Moj samolot byl w niedziele wczesnie rano, pozegnalam sie wiec w sobote wieczorem. Mielismy kolacje, tort, dostalam kubek od dzieci i kartki. Kladlam je spac, cale szczescie nie bylo pozegnania w drzwiach, bo zalalabym sie lzami. Pamietam slowa szesciolatki, ktora planuje gdy juz bedzie dorosla swoja pierwsza podroz odbyc do Polski, zeby mnie odwiedzic :D. Kubek dala im matka do pomalowania-milo ale dla takich malych i szczerych sytuacji lubie opiekowac sie dziecmi. Walizki zostawilam dzien wczesniej u kolezanki i wyruszylam po 5 rano na lotnisko z plecakiem. Kierunek-wschodnie wybrzeze! Myslalam na poczatku o Hawajach ale wychodzilo za drogo i nie zaluje decyzji, bo poznalam inne oblicze Stanow. Mialam potem Hawaje w Gdyni hehe.





 Widok z mojego tymczasowego pokoju <3. Mila odmiana po roku mieszkania bez dostepu do swiatla :D.





   Napisalam dopiero teraz, bo w Polsce nie mialam ochoty i nie mialam laptopa. W tym tygodniu kupilam pieknego bialego asusa. Chce dopisac posty, moze jakies przemyslenia jezeli znajde wene. To swietny pamietnik! Zdjecia sa na dysku, tutaj sa moje komentarze i fajnie jest wrocic do tego, jakie mialam zdanie i podejscie kilka miesiecy temu. 

3 komentarze:

  1. Właśnie trafiłam na Twojego bloga. Zaczynam być au-pair we Włoszech.
    Jestem ciekawa jak dokładnie wyglądała Twoja historia. Na pewno się wczytam.
    Racja - blog jako pamiętnik najlepszy!
    Dlatego zapraszam również do siebie:
    http://lafarfallainitalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Miesiąc później i żadnego postu?! Czekam na podsumowanie. :D Lubię czytać, jak dziewczyny opisują co i jak.. Mega zazdroszczę Ci tej przygody i mam nadzieję, że jeszcze dużo przed Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojaaaa! Jesteś już w Polsce? Pamiętam te ostatnie dni w Ameryce, ile to było emocji!
    Czekam na kolejne posty :)

    OdpowiedzUsuń