sobota, 17 czerwca 2017

Pozegnanie i powrot do Polski.

   Moje ostatnie dni po powrocie ze wschodniego wybrzeza spedzilam na plataniu sie po miescie, spotkaniach ze znajomymi, imprezowaniu i zbieraniu mysli w calosc. Bylam i jestem niesamowicie wdzieczna za rok w San Francisco, wszystkich ludzi ktorych poznalam i to w jaki sposob wplyneli na moje zycie. Blyskawicznie przystosowuje sie do nowego otoczenia i wiedzialam, ze zdjecia na ktore patrze beda wydawac mi sie odlegla rzeczywistosica albo tygodniowa wycieczka. 








 Przeszlam do historii jako au pair bez wysylanego nadbagazu, w glownej walizce moglo zmiescic sie jeszcze troche kilogramow! Jestem z siebie dumna bo taki mialam zamiar. Nie lubie biegania po sklepach i kupuje cos gdy na prawde potrzebuje. Prosilam moja hostke na poczatku by wyniosla jedna szafe, bo czulam, ze zagradza mi pokoj a ja cenie sobie przestrzen. Nie miala gdzie jej schowac wiec powiedziala mi, ze wpadne w szal zakupow i nim sie obejrze nie bede miescic ubran. Po kilku miesiacach chylila przede mna czola :D. Na wschodnie wybrzeze spakowalam sie w czarny plecak. 


     No i wrocilam. Moj samolot byl opozniony przez co nie zdazylam na przesiadke i musialam czekac 6,5h na lot do Warszawy... Dodam, ze wyladowalam o polnocy mojego biologicznego czasu. Pozegnania mialam stopniowe i choc bylo mi smutno nie plakalam. Rozryczalam sie przy wejsciu na samolot do Warszawy. Do domu dojechalam gdy bylo ciemno, polozylam sie spac tak bez emocji. Pobudka byla bolesna. Doszlo do mnie, ze to sie skonczylo. Moge wrocic do Stanow, moge zamieszkac w San Francisco na daj mi losie lepszych warunkach ale ten etap sie skonczyl. Zaczelam przegladac telefon: Snapchat, Instagram, Facebook, wiadomosci na WhatsApp. Bylam bardzo smutna, ze juz w tym nie uczestnicze, ze juz mnie nie ma, to wszystko dla mnie umarlo. Bardzo tesknialam za dziecmi. Na tablicy korkowej w moim pokoju w SF mialam fragment wiersza Wislawy Szymborskiej Nic dwa razy.  Na zdjeciu powyzej widok z balkonu. Dom gdy przyjechalam byl po remoncie, nie bylo juz mojego dziadzia. Bylo dziwnie na poczatku ale jak pisalam, bardzo szybko sie przyzwyczailam i poszlam do ogrodka zerwac troche porzeczek.













 Jak mi sie podobalo w Polsce? Otoczenie na ktore mam wplyw a wiec moi znajomi sa swietnymi ludzmi wiec i ja sie czulam swietnie. Jest tez otoczenie na ktore nie mam wplywu jak Pani w szpitalu ktora miala do mnie pretensje za to, ze stoje. Uwielbiam lato w Polsce i korzystalam ile moglam. Nie mialam czasu na glebokie rozmyslania, bo juz za miesiac mialam lot do Wielkiej Brytanii gdzie wybieralam sie na studia. Sprawy do zalatwiania, stres w zwiazku z przetrwniem :P. Melduje, ze przetrwalam i mam sie dobrze. 
 Na poczatku duzo myslalam-a co, jesli zostalabym na wizie studenckiej, przedluzyla program w innym stanie, zostala w Polsce. We wrzesniu zaczela sie szkola, czas plynal i mysli o SF stawaly sie mniej intensywne. Bardzo tesknie ale wiem ze jest w tym sporo nostalgii. Wiem, ze nie moglabym byc dluzej au pair, nie bylabym szczesliwa, 
  Studiuje i robie to co chcialam, jestem z siebie dumna, jestem szczesliwa. Oczywiscie byly dni gdy nie moglam zwlec sie z lozka w wynajmowanym pokoju w Cardiff, narzekalam na otoczenie, pogode, prace, grzyb na scianie. Czuje jednak, ze postapilam slusznie.

1 komentarz:

  1. Ale pięknie w San Francisco i tak mało bagażu wow ! Gdybym ja miała teraz z UK wracać do Polski to chyba bym musiała busa wynająć haha :D dobrze, że robisz co chciałaś ;)

    OdpowiedzUsuń